Ważna informacja News: Podróż do Japonii cz. II Przylot i nasz ...

Polecamy

Forum > Świat, Wydarzenia i Polityka > Nauka, Filozofia i Religia
Temat: Ulubiony moment w historii
Dodane: 12.11.2017 21:35 - Edytowane przez kordos /
kordos - Profil - systemadmin - 100% - 6325
Ostatni temat, który założyłem, cieszył się niemałą popularnością, choć niekoniecznie posty trafiały w jego clou, ale postanowiłem założyć następny, żeby nie było, że prowadzę tu ukierunkowaną w jakąś stronę agitację. :p

Temat taki, jak mówi jego nazwa - lubię nazwy zwięzłe i konkretne.
Zaraz ktoś wyskoczy z tekstem, że hola hola, jak można mieć ulubiony moment w historii, przecież to bleblebleble... ja swój mam, więc zaryzykowałem przypuszczenie, że inni mogą mieć podobnie.
I nie, nie chodzi tutaj o najważniejszy moment w historii ludzkości, czy najodleglejszy wątek który zdeterminował wszystko pozostałe (chyba, że rzeczywiście taki jest waszym ulubionym), ale o jedno wydarzenie/bitwę/decyzję/fakt, które jest z jakiś względów szczególnie dla was interesujące - czemu "ulubiony" jest w nazwie tematu? Bo "Wydarzenie historyczne, które bardzo was interesuje, urzeka, o którym często myślicie, które coś dla was ze sobą niesie i o którym lubicie opowiadać" nie zmieściłoby się w nazwie).
Zapraszam do tematu, ja o swoim "ulubionym" momencie napiszę później... i nie, nie będzie to nic o komunistach (pozdrawiam serdecznie usera Alfaro). ;)

podbijam
...widzę, że jak w temacie nie ma komunistów to nie ma dyskusji - a to niby ja prowadzę agitację. Może popyt określa podaż. :p

-
Dodane: 14.11.2017 18:23 - Edytowane przez Bartek30 /
Bartek30 - Profil - user - 90% - 4964
To będzie ciekawe :p
W zasadzie mam dwa ulubione wydarzenia, i ciężko mi powiedzieć które lubię bardziej więc opisze obydwa :)

Powstanie Rzeczpospolitej obojga narodów.
To był jeden z największych momentów Polski, gdy byliśmy potęgą i każdy naród nas szanował, kiedy czytam o tym napełnia mnie duma z mojego kraju :)
Kolejnym ulubionym wydarzeniem było dla mnie zwycięstwo Polski w bitwie pod Grunwaldem ( uwielbiam film Krzyżacy )
To ten moment gdy wygrywa sprawiedliwość, gdy Krzyżacy nonstop wbrew prawu grabili nasze ziemie, dopuszczali się zbrodni, i to jeszcze pod przykrywką wiary...
To co się wydarzył pod Grunwaldem, to była czysta sprawiedliwość, i podobnie jak pierwsze moje ulubione wydarzenie to zwycięstwo napełnia mnie dumą że utarliśmy nosa niemieszkom.
Do tego ta bitwa rozsławiła naszą armię, bo pokonaliśmy teoretycznie jedną z ówcześnie najpotężniejszych armii, a zakon krzyżacki już nigdy po tej klęsce się nie odbudował.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 14.11.2017 18:49 /
owerfull - Profil - user - 40% - 742
Bitwa Warszawska w której zwycięstwo Polaków przypieczętowało przetrwanie nowo powstałej i niepodległej II RP. W zasadzie to jest to najbardziej symboliczna i mająca największe znaczenie geopolityczne ( przynajmniej z konsekwencjami które moglibyśmy przewidzieć ) bitwa dla Polaków.

Oprócz tego moimi kandydatami były: Bitwa pod Grunwaldem, Bitwa pod Wiedniem, Chrzest Polski. Reszta momentów o których myślałem tak naprawdę nie ma dla mnie większego znaczenia, jakoś się z nimi niespecjalnie utożsamiam.

-
Dodane: 16.11.2017 01:49 /
hlkpl - Profil - user - 90% - 4443
Ulubiony moment w historii?

11 listopada czyli odzyskanie niepodległości przez nas, no i w dodatku zmiana układu politycznego w Europie i na Świecie. Odzyskanie niepodległości przez kiedyś istniejące już kraje. Koniec na krótki imperializmu i buty niektórych przedstawicieli narodowych(przynajmniej na jakiś czas). Pękło w Europie to co musiało pęknąć. Nacjonalizmy i świadomość narodowa zrobiły swoje. Wielonarodowe twory poległy.



----- Podpis --------------------
-
Dodane: 17.11.2017 00:22 - Edytowane przez kordos /
kordos - Profil - systemadmin - 100% - 6325
Dobra, chyba nadszedł czas, żebym sam nakreślił parę słów.
Mój ulubiony moment w historii... "moment" w historii, bo na to wydarzenie nakłada się inne wydarzenie, na warstwę faktów - warstwa interpretacji. To coś to sprzężenie dwóch zjawisk, skutek i przyczyna, które po pierwsze wpłynęły na świat w sposób istotny, choć ich skutek nie był do przewidzenia... nie był? No własnie.
Jest rok 70ne.
Wojska Rzymu już otoczyły Jerozolimę, choć nie ma jeszcze rozkazu do szturmu. Rzymianie czekają. Żydzi w mieście - centrum ich wszechświata, jednym miejscu w którym mogą uzyskać łączność z Bogiem, bo tam jest jedyna świątynia - prześcigają się w walkach o władzę wewnątrz miasta i walkach o tytuł mesjański. Bo ktoś musi być Mesjaszem. Nadeszła ta chwila. Czas, kiedy dzięki gorliwości Izrael zostanie wyzwolony. Właściwie, to mesjasz nie musi być jeden - było przed nim wielu, był nim Dawid... był też nim Cyrus, władca Persji, czy jego syn Dariusz.
Rzymianie w końcu jednak przystępują do ataku. Do rzezi. Jerozolima spływa krwią, świątynia zostaje zniszczona. Następuje wielki eksodus zdziesiątkowanych Żydów, którzy muszą całkowicie zmienić charakter swojej religii.
70 rok ne.
Czego zabrakło w Jerozolimie?
Chrześcijan.
Młoda wspólnota - przecież niektórzy z wówczas żyjących pamiętali jeszcze śmierć ich mistrza(!) - ta jej część, która jest skupiona w Jerozolimie i na terenach niedaleko Jerozolimy (grób Jezusa był ważnym miejscem kultu dla nich), opuszcza święte miasto już wcześniej, na wieść o nadciągającej armii.
Czemu?
Z dwóch powodów:
15 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami7. 16 Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? 17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. 18 Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. 19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. 20 A więc: poznacie ich po ich owocach. - Mt, 15-20

oraz
20 Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. 21 Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą! 22 Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. 23 Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: 24 jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. - Łk, 20-24

Chrześcijanie mieli już swojego mesjasza - przy okazji odwrócili cały system pojęciowy związany z tym tytułem. Nie był to najwyższy kapłan-król, który walczy na Ziemi. Oraz przede wszystkim: był jeden. Tych, co przyszli po nim, rozpoznali po owocach - po przelanej krwi - i nie poszli za nimi. Czy to w Judei, czy to w Galilei, bunt żydowski nie był ich buntem. Ich mistrz zginał przy aprobacie kapłanów i faryzeuszy.
Opuścili Jerozolimę, niejako odcinając się w ten sposób od innych Żydów (w końcu sami nimi byli!), pozwalając w ten sposób nielicznej jeszcze grupie sobie podobnych przetrwać. To wyznawcy ich światopoglądu, ich wiary, zmienią świat.
Jak na to patrzeć?
Czy Jezus - o ile przyjąć prawdziwość jego słów - znał przyszłość Jerozolimy, wiedział, co się z nią stanie i polecił swym uczniom uciec i ukryć się, nie zawierzać mesjaszom (a wielu z nich czekało na to, że jednak Jezus - czy też mesjasz, w tej czy innej postaci - powróci)? Czy może był na tyle inteligentnym i dalekowidzącym politykiem, że znając historię grup Zelotów, mógł domyślić się, jak będzie wyglądała przyszłość tego miejsca? Czy może ewangeliści (wzmianka o proroctwie o zburzeniu Jerozolimy pojawia się u Łukasza i Mateusza) jeśli tworzyli ewangelie po tym wydarzeniu (Łukasz tak, u Mateusza sprawa nie jest jasna) dodali te "proroctwo" (pamiętajmy, że żyli wtedy - gdy Mateusz spisywał ewangelię - ludzie pamiętający Jezusa)?
Jedno jest pewne - Jezus wpłynął na swych wyznawców na tyle, by ci uratowali swoje życia, co pociągnęło za sobą lawinę następstw.
To wydarzenie to fenomen, dominujący nurt judaizmu został zdruzgotany, świątynia padła. Młoda społeczność chrześcijańska wybrała dobrze i przetrwała, teraz był jej czas - u Żydów pozbawionych kapłanów i świątyni, dopiero zastanawiających się na tym, jak ma wyglądać teraz judaizm, których dotychczasowe koncepcje zawiodły, wiara w Chrystusa mogła łatwo się przyjąć (to oni byli głównymi odbiorcami ewangelii wówczas) a w późniejszych latach: w społecznościach nieżydowskich.
Dla wierzących to niemal jakby sam Bóg rękoma pogan zadziałał tak, by ci wołający uwolnij Barabasza dostali swą zapłatę i logos miał środowisko, w którym mógł się rozprzestrzeniać. Dla niewierzących: istna igraszka losu, która może potwierdzać dalekosiężność myśli jezusowej, myśli człowieka, który zmienił świat raz na zawsze.
To zdecydowanie mój ulubiony "moment".

-
Musisz być zalogowany, aby móc dodawać posty na forum.
Linki sponsorowane: Kosmiczni.pl | Epic Kingdoms | Shinobi World | Comper Games | Goteiarena - Gra Bleach
Polecamy