Ważna informacja News: Kosmiczni.pl: Start 15 serwera, Brolly i KONKURS dla graczy!

Polecamy

Forum > Anime, Manga i Manhwa: Polski Rynek
Temat: Jpfowa Borutopiecowa drama. czyli zostawcie bo za darmo
Dodane: 16.12.2017 02:30 /
hlkpl - Profil - user - 90% - 4702
Darknes napisał/a:
Gówno prawda a nie licencja do tomu xDD Rozmawiałeś kiedykolwiek z kimś z wydawnictw mangowych? Bo ja rozmawiałem. Każda licencja rządzi sie innymi prawami, więc nie można tego tak uogólnić. Jak seria jest zakończona to najczęściej kupujesz prawa do całości, tylko w przypadku długich tasiemców jak Bleach czy One Piece kupowane są pakiety np na 1-15, potem 16-40 lub od razu 1- do aktualnego tomu wydanego w Japonii... Jak wydasz już ten tom kupujesz znów do aktualnego. Dlaczego? Bo nie można kupic licencji na całość bo nie wiadomo ile będzie całość miała. Dlatego w przypadku takiego One Piece JPF narzuca grupom skanlacyjnym usuwanie tylko wydanych i zapowiedzianych już tomów a te najnowsze chaptery, które nawet w Japonii nie wyszły jeszcze w formie tomikowej nadal można czytać w sieci po polsku. Przynajmniej tak było jeszcze 1-2 lata temu :p


Skoro sam przyznajesz, że w przypadku tasiemców nie ma licencji na całość. To czemu w Polsce jest od razu taka spina na chaptery w internecie?


Darknes napisał/a:
Tak samo działa telewizja, to że nabywa prawo do serii np. Naruto, to nie znaczy że nabywają prawa do serii shippuuden. ;)
Z dupy porównanie. Naruto jako manga to całość, jeden tytuł mieszczący się w 72 tomach. Anime to dwie oddzielne serie, więc w ich przypadku kupujesz licencje na "Naruto" a na "Naruto Shippuuden" kupujesz osobną licencję bo to już nowa seria.


Widzę sobie przeczysz, wcześniej pisałeś coś innego. Jednocześnie się ze mną zgadzając. :p Bardzo ciekawe.


Darknes napisał/a:
Wypowiedzi Morexa są stronnicze z wiadomego powodu. ;)
Może powiesz z jakiego bo nikt tutaj nie potrafi raczej czytać w myślach :|


Z takiego, że pracuje w tej branży i zarabia na niej?


Darknes napisał/a:
Jeszcze raz co do angielskiego,to nie każdy się uczył w szkole czy w domu. Sorry powtarzam jeszcze raz. Czy każe się Anglosasom znać japoński?
Odpowiedź brzmi nie!!!!
xDDDD
Pytanie brzmi po co Anglikom czy Amerykanom Japoński? Równie dobrze ja mógłbym spytać dlaczego Polakom nie każe się uczyć Arabskiego :|
Moim zdaniem każdy się uczył angielskiego i każdy miał z nim styczność. To czy się przykładał do nauki to już indywidualna sprawa.
Jakby był to jeden z najpopularniejszych języków na świecie to na pewno by go uczono w szkołach, a że jest nim angielski to w szkołach uczą głównie angielskiego. Drugim językiem jest np w Polsce często Niemiecki lub Rosyjski bo to nasi sąsiedzi, więc to przynajmniej dla mnie czywiste. W Hiszpanii uczą pewnie angielskiego i francuskiego, a w Szwajcarii Włoskiego... wydaje mi się, że program edukacji narodowej jest układany tak aby uczyć społeczeństwo języka, który jest stosowany i spopularyzowany praktycznie na całym globie - angielski + dodatkowo dochodzą języki najbliższych sąsiadów bo mogą być przydatne.

Wyjątkiem w Europie jest chyba wyłącznie Francja. Żywią tak wielką niechęć do Wielkiej Brytanii, że u nich się Angielskiego nie uczą* i duża część społeczeństwa go nie zna. Wiele razy już słyszałem, że prędzej się z Francuzem dogadasz po Hiszpańsku niż po Angielsku.

* Nie wiem czy w szkołach nie uczą czy po prostu społeczeństwo się nie chce uczyć, to już pytanie do kogoś kto zna system francuskiej edukacji. Ja np miałem Niemiecki i miałem z niego czwórki ale nie chciałem się go uczyć więc aktualnie praktycznie nic po Niemiecku nie umiałbym powiedzieć.


Francuzi mają pewną awersję do Wielkiej Brytanii, ale wielu Francuzów mieszka w takim Londynie i jak to wytłumaczysz? Że aglomeracja?
Francuzi są bardzo nacjonalistycznym i butnym narodem, to ich specyfika. Jakoś Polacy nie jeżdżą tam do pracy. Nie ze względu na język, ale charakterystykę Francuzów.

Co do angielskiego, to nie każdy uczył się tak samo długo w szkole jak ty? Poza tym Polacy nie gęsi swój język mają. Chyba, że wszystko według ciebie musi być anglosaskie?

P.S. Cztery z Niemca? Panie to słabo, miałem pięć. :d

Darknes napisał/a:
Co do alternatywnej rzeczywistości. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Nie czytam w ogóle mang w sieci a mam na półce ponad 100 tytułów kupionych. I wcale skanlacje w żaden sposób na to nie wpłynęły bo ich po prostu nie czytałem :d Oglądanie anime też na to nie wpłynęło bo mam mase serii, które albo nie mają ekranizacji albo jej nie oglądałem. Bardziej wpłynął na to rozwój internetu i dostępu do informacji bo po prostu się dowiedziałem z internetu, że istnieją jakieś wydawnictwa w Polsce. No i mogłem przez ten internet nabywać te komiksy. Mieszkałem w takim miejscu, że nawet znając Dragon Balla nie miałem pojęcia, że jest jakiś komiks o Goku bo u mnie w sklepach czy kioskach tego w ogóle nie było. Wielkie bestsellery książkowe też nie stały się bestsellerami, dlatego że w necie fani najpierw czytali skanlacje książek tylko po prostu poprzez reklamę lub film się stawały popularne. Dla mnie usuwanie skanów to bardzo dobra rzecz i równie dobrze mogło by ich w ogóle nie być. Ludzie sugerowali by się albo recenzjami osób co już kupili dany tytuł albo sięgali po anime aby zobaczyć co to jest.

Piracenie anime to już inna kwestia i pole do szerszej dyskusji więc mam nadzieję, że nikt nie zacytuje końcówki mojego wcześniejszego wywodu i się przyczepi, że skany chce usuwać ale animu to już nie xD Prawda jest taka, że jakby rynek anime był w Polsce na aktualnym poziomie rynku mangowego to też byłbym za tępieniem i usuwaniem licencjonowanych tytułów. Nasza strona jest tego dobrym przykładem, dużo serii u nas znikło tylko dlatego, że mają lub miały w Polsce licencje. Fakt, nieco naginamy zasady względem DB czy Naruto ale na tym się opierał nasz wortal i byłby dla nas samobójstwem usunięcie wszystkiego i zostawienie wyłącznie serii Super. Chociaż z drugiej strony, ze wszystkich doniesień wynika, że na 1 serię oraz na Z i GT licencja w kraju już wygasła :p


Po pierwsze nie mieszaj książek do mangi, bo to inna specyfika. JPF nie przyczynił się do popularyzacji mangi, to internet spopularyzował Naruto i inne tytuły. Nie żadne Jetix'y. Czy jak tam się te telewizji nazywały.

Po drugie Dragon Ball puszczany w telewizji, funkcjonował w innych czasach. DB stał się popularny przez telewizję. Później były karty Chio-Chipsy i inne gadżety.

Po trzecie nie każdego stać na kupno 100 tomów mang, ludzie muszą wydawać pieniądze na poważniejsze pieniądze.


Darknes napisał/a:
Swoją drogą to manga-lib i centrum mangi już chyba nawet nie funkcjonują... więc Wydawnictwa chyba robią dobrą robotę :d Osobiście to nawet nie umiałbym teraz podać strony, która skupia bibliotekę polskich skanlacji [xd]


No właśnie źle robią, ludzie poświęcali swój czas z życia rodzinnego i bawili się w wydawnictwa. Co do manga-library, to kwestia dyskusyjna, bo mangalib korzystała z czyjejś pracy umieszczając na swoich serwerach. Ale to była głośna sprawa z Unią, ale to były dawne czasy. Było jeszcze serwis ale adresu już nie pamiętam, ale też były mangi po polsku do czytanie i nie centrum mangi.


----- Podpis --------------------
-
Dodane: 16.12.2017 11:45 - Edytowane przez Darknes /
Darknes - Profil - systemadmin - max% - 13922
To czemu w Polsce jest od razu taka spina na chaptery w internecie?
Bo ludzie chcą aby całość była dostępna za friko a dostępne są tylko najnowsze chaptery. Wydaje mi się, że w poprzednim poście już to wytłumaczyłem.

Widzę sobie przeczysz, wcześniej pisałeś coś innego. Jednocześnie się ze mną zgadzając. :p Bardzo ciekawe.
Niby gdzie sobie zaprzeczyłem? :| Wytłumaczyłem Ci tylko czym się różni anime podzielone na 2 serie od mangi.

Z takiego, że pracuje w tej branży i zarabia na niej?
Pracuje w podobnej branży a nie konkretnie w tej :| Dlatego trochę się na tym zna bo działa to podobnie.

Boże i jeszcze poruszasz tu kwestie emigracji skoro ja próbowałem Ci tylko wytłumaczyć uwarunkowania rządzące nauką języków xDD Tak, znam Polaków co jeździli do Francji do pracy. A to, że jakiś Francuz wyjechał za granicę to jego sprawa xD Lol

Co do angielskiego, to nie każdy uczył się tak samo długo w szkole jak ty?
Prosze, naucz się czytać ze zrozumieniem w końcu. Jestes już duży. Tu nie chodzi o długość nauki. Chodzi o fakt, że angielski jest najpopularniejszym językiem na świecie i czy tego chcesz czy nie to każdy miał z nim styczność mniejszą lub większą. Afryka jest niby trzecim światem a tam strasznie dużo ludzi zna angielski, nawet w plemionach gdzie nie ma prądu są ludzie operujący tym językiem. Więc nie róbmy z siebie na siłę analfabetów, którzy mają problem z nauką języka.

A mój niemiecki to był tylko przykład tego, że można mieć styczność z językiem i się go nie nauczyć bo się nie chce go uczyć, ocena ma tu mało do rzeczy. Jakby mi zależało spokojnie miałby 5 a i tak bym nie umiał się z Niemcem dogadać bo miałem wyje*** na naukę tego języka - podobnie jak wspomniani Francuzi w większości mają wywalone na angielski, dlatego ich podałem jako wyjątek, który ma z językiem kontakt ale nie chce się go uczyć. Tak samo jak ja nie chciałem niemieckiego. Teraz już bardziej zrozumiałeś czy nadal pusto w głowie?

Poza tym Polacy nie gęsi swój język mają.
Dlatego wydawnictwa tłumaczą mangi na Polski. Heloł :|

Chyba, że wszystko według ciebie musi być anglosaskie?
Tak by było najprościej bo znikły by na świecie bariery językowe. Ale nie, nie musi być. Swoją drogą nie wiem czemu się tak uczepiłeś anglosasów skoro obaj doskonale wiemy, że angielski pochodzący z USA jest tym najbardziej spopularyzowanym na świecie.

Po pierwsze nie mieszaj książek do mangi, bo to inna specyfika.
Ty pomieszałeś więc ja też mogę :p

Po trzecie nie każdego stać na kupno 100 tomów mang, ludzie muszą wydawać pieniądze na poważniejsze pieniądze.
na poważniejsze rzeczy*

No ok. Ja to rozumiem. Mnie tez nie stać na Ferrari więc jeżdzę czymś tańszym :| Ale jednak jak ktoś chce samochód to zadowoli się słabszym. Tak samo jak ktoś chce mieć mangi to zamiast 100 kupi tylko 10. Tu nie chodzi o fakt, że kogoś nie stać, bo tom na promocji kosztuje 15zł :| Chodzi o to że ludzi boli dupa bo mogli mieć tytuł dostępny za darmo, a dzięki wydawnictwu muszą albo się zmuszać do czytania po angielsku albo kupić. Na rynku jest teraz masa tytułów i mnie też nie stać aby mieć wszystkie ale nie szukam w sieci spiraconych skanów tylko cierpliwie odkładam aby kupić to co chce. Ewentualnie można pożyczać mangi od kogoś z bogatszą kolekcją. Nie musisz wtedy wydawać w ogóle kasy... no dobra, może pare zł jeśli trzeba po te mangi podjechać albo zapłacić za ich przesyłkę. Ale to dla mnie nadal lepsze rozwiązanie niż czytanie skanów w sieci. Swoją drogą, są ludzie co czytają mangi np w Empiku i odkładają na półkę xD Swego czasu tez była o tym dyskusja, że to złe ale to też jest w sumie ciut lepsze rozwiązanie od kłótni o to aby w necie były skanlacje.

No właśnie źle robią, ludzie poświęcali swój czas z życia rodzinnego i bawili się w wydawnictwa.
Czyli co? Boli ich dupa, że zmarnowali swój czas na coś co muszą teraz usunąć z neta? Ja też fanowsko się bawiłem w tłumaczenia ale jakoś nie czuje się źle z faktem, że poświęcałem swój czas na coś czego teraz nawet nie ma w internecie. Robiłem to dobrowolnie, nikt mi nie kazał tego tłumaczyć więc nie powinienem mieć też pretensji o zmarnowany czas, bo sam zdecydowałem na co go zmarnuje.

Jak się bawili w wydawnictwa to mogli spróbować jakieś założyć, wtedy by też pewnie byli za tym aby skanlacje kasowano :p

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 16.12.2017 18:08 /
hlkpl - Profil - user - 90% - 4702
Darknes napisał/a:
To czemu w Polsce jest od razu taka spina na chaptery w internecie?
Bo ludzie chcą aby całość była dostępna za friko a dostępne są tylko najnowsze chaptery. Wydaje mi się, że w poprzednim poście już to wytłumaczyłem.


Jakiś element się znajdzie, co chce wszystko za darmo. Ale nie mów, że wszyscy. Mało kto wraca do poprzednich chapterów. Większość chce na bieżąco być z daną mangą.

Darknes napisał/a:
Widzę sobie przeczysz, wcześniej pisałeś coś innego. Jednocześnie się ze mną zgadzając. :p Bardzo ciekawe.
Niby gdzie sobie zaprzeczyłem? :| Wytłumaczyłem Ci tylko czym się różni anime podzielone na 2 serie od mangi.


Czyli przyznałeś mi rację, przeczytaj wcześniejsze posty.

Darknes napisał/a:
Z takiego, że pracuje w tej branży i zarabia na niej?
Pracuje w podobnej branży a nie konkretnie w tej :| Dlatego trochę się na tym zna bo działa to podobnie.


Czyli dlatego jest stronniczy. I przez to patrzy na tę sprawę tak a nie inaczej.


Darknes napisał/a:
Co do angielskiego, to nie każdy uczył się tak samo długo w szkole jak ty?
Prosze, naucz się czytać ze zrozumieniem w końcu. Jestes już duży. Tu nie chodzi o długość nauki. Chodzi o fakt, że angielski jest najpopularniejszym językiem na świecie i czy tego chcesz czy nie to każdy miał z nim styczność mniejszą lub większą. Afryka jest niby trzecim światem a tam strasznie dużo ludzi zna angielski, nawet w plemionach gdzie nie ma prądu są ludzie operujący tym językiem. Więc nie róbmy z siebie na siłę analfabetów, którzy mają problem z nauką języka.


Po pierwsze w Afryce są to państwa postkolonialne stąd u nich język angielski.

Po drugie co z tego, że angielski jest najpopularniejszy?

Po trzecie czemu Polacy mają nie mieć na bieżąco chapterów? Naprawdę wymagasz za dużo od niektórych.


Darknes napisał/a:
Poza tym Polacy nie gęsi swój język mają.
Dlatego wydawnictwa tłumaczą mangi na Polski. Heloł :|


Ale zwalczają świeże chaptery, a kraje anglosaskie mogą mieć w swoim języku? Francuzi mogą mieć, a Polacy trzeci świat, nie? [wot]



Darknes napisał/a:
Po pierwsze nie mieszaj książek do mangi, bo to inna specyfika.
Ty pomieszałeś więc ja też mogę :p

Ty mieszasz.

Darknes napisał/a:
Po trzecie nie każdego stać na kupno 100 tomów mang, ludzie muszą wydawać pieniądze na poważniejsze pieniądze.
na poważniejsze rzeczy*

No ok. Ja to rozumiem. Mnie tez nie stać na Ferrari więc jeżdzę czymś tańszym :| Ale jednak jak ktoś chce samochód to zadowoli się słabszym. Tak samo jak ktoś chce mieć mangi to zamiast 100 kupi tylko 10. Tu nie chodzi o fakt, że kogoś nie stać, bo tom na promocji kosztuje 15zł :| Chodzi o to że ludzi boli dupa bo mogli mieć tytuł dostępny za darmo, a dzięki wydawnictwu muszą albo się zmuszać do czytania po angielsku albo kupić. Na rynku jest teraz masa tytułów i mnie też nie stać aby mieć wszystkie ale nie szukam w sieci spiraconych skanów tylko cierpliwie odkładam aby kupić to co chce. Ewentualnie można pożyczać mangi od kogoś z bogatszą kolekcją. Nie musisz wtedy wydawać w ogóle kasy... no dobra, może pare zł jeśli trzeba po te mangi podjechać albo zapłacić za ich przesyłkę. Ale to dla mnie nadal lepsze rozwiązanie niż czytanie skanów w sieci. Swoją drogą, są ludzie co czytają mangi np w Empiku i odkładają na półkę xD Swego czasu tez była o tym dyskusja, że to złe ale to też jest w sumie ciut lepsze rozwiązanie od kłótni o to aby w necie były skanlacje.


Manga to nie jest produkt pierwszej potrzeby.

Co do skanów, to już jest tych ludzi problem, że nie ściągnęli na dysk i nagrali na coś.

Ale też trzeba przyznać, że to wydawnictwa powodują, że nie można tłumaczeń sciągnąć.


Darknes napisał/a:
No właśnie źle robią, ludzie poświęcali swój czas z życia rodzinnego i bawili się w wydawnictwa.
Czyli co? Boli ich dupa, że zmarnowali swój czas na coś co muszą teraz usunąć z neta? Ja też fanowsko się bawiłem w tłumaczenia ale jakoś nie czuje się źle z faktem, że poświęcałem swój czas na coś czego teraz nawet nie ma w internecie. Robiłem to dobrowolnie, nikt mi nie kazał tego tłumaczyć więc nie powinienem mieć też pretensji o zmarnowany czas, bo sam zdecydowałem na co go zmarnuje.
Jak się bawili w wydawnictwa to mogli spróbować jakieś założyć, wtedy by też pewnie byli za tym aby skanlacje kasowano :p


Za czyje pieniądze powstał JPF? Ludzie się kształcili, rozwijali swoje umiejętności i swój angielski. Aby móc ludziom wytłumaczyć sens wydarzeń z mangi. Poza tym pisałem już wcześniej co o tym sądzę.


----- Podpis --------------------
-
Dodane: 17.12.2017 17:28 /
Morex - Profil - user - 20% - 338
Owszem jestem stronniczy heheheh :d

https://fanbojizy...a-blogera/

Tutaj też wypowiedź z jednego bloga udostępnionego przez jeden z portali. Ja tam swoje już napisałem, a nikt nikogo i tak nie przekona do "swoich" racji. Może ludzie będą patrzeć na to inaczej z X lat, kiedy założą własne firmy i ktoś będzie podkopywał ich działalność w taki lub inny sposób. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)

-
Dodane: 17.12.2017 17:45 - Edytowane przez kordos /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65532
Morex napisal:
Tutaj też wypowiedź z jednego bloga udostępnionego przez jeden z portali. Ja tam swoje już napisałem, a nikt nikogo i tak nie przekona do "swoich" racji. Może ludzie będą patrzeć na to inaczej z X lat, kiedy założą własne firmy i ktoś będzie podkopywał ich działalność w taki lub inny sposób. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)


Pokaż mi jeden, choć jeden przykład przeprowadzonych badań rynku i sprzedaży, która udowadnialaby, że skanlacje negatywnie wpływają na sprzedaż, a przyznam Ci rację.
Tak jak pisałem wczesniej - w kilku krajach przeprowadzano badania odnośnie innych produktów kultury i wnioski były takie, że piractwo nie psuje rynku, a osoby sięgające po pirackie źródła są też głównymi odbiorcami tych legalnych.
Tutaj sprawa ma się jeszcze gorzej, bo działalność firm idzie wbrew grupie ludzi i zjawisku, które w ogóle umożliwiły ich powstanie, bez konkretnych analiz tego, czy taka działalność w ogóle im szkodzi.
Powtarzasz jak mantrę frazes o podkopywaniu działalności, kiedy w żaden sposób nie da się tego stwierdzić, bo nie ma odpowiednich badań. I ktoś, nie mając pojęcia w ogóle, czy mu to zjawisko szkodzi, czy pomaga, wmówił sobie to samo i bez sprawdzenia tego zaczął prowadzić z tymi ludźmi wojnę. To jest bezsens.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 17.12.2017 21:15 - Edytowane przez Morex /
Morex - Profil - user - 20% - 338
Ja nie pisze nigdzie ze skanlacje źle wpływają na sprzedaż lub popularność fandomu. Może źle to napisałem, bo faktycznie można było to tak zinterpretować, ale chodziło mi o to, że każdy wydawca może interpretować pojawianie się w sieci części jego materiałów licencyjnych w sieci za działanie na jego szkodę i w najgorszych wypadkach może dochodzić swoich spraw w sądzie i tyle (P.S.wydawca by wygrał).
W dalszym ciągu mówię i powtarzam jak "mantrę", że według każdego prawa licencyjnego i międzynarodowego, wydawnictwo które kupuje licencje na dany kraj może się ubiegać o swoje, a wasze dywagacje i rozważania na temat tego jak wyglądałby rynek bez skanlacji (może i by go wogóle nie było, kto wie), lub że piractwo jest dobre (sic!) jest snute tylko na domysłach.

Tutaj sprawa ma się jeszcze gorzej, bo działalność firm idzie wbrew grupie ludzi i zjawisku, które w ogóle umożliwiły ich powstanie, bez konkretnych analiz tego, czy taka działalność w ogóle im szkodzi.

Tutaj zostawiam to interpretacji własnej każdemu z wydawnictw, patrz wstęp.


Powtarzasz jak mantrę frazes o podkopywaniu działalności, kiedy w żaden sposób nie da się tego stwierdzić, bo nie ma odpowiednich badań. I ktoś, nie mając pojęcia w ogóle, czy mu to zjawisko szkodzi, czy pomaga, wmówił sobie to samo i bez sprawdzenia tego zaczął prowadzić z tymi ludźmi wojnę. To jest bezsens.


No to tak, jakby ja Ci kazał założyć wydawnictwo mangowe i byłbyś moim królikiem doświadczalnym do badań, czy padniesz czy nie... Takie badania i analizy to ja mogę prowadzić (oczywiście trzymam kciuki za powodzenie) ;)
Nigdy nie uwierzę, że piractwo nie psuje rynku, bo cierpią na tym legalni wydawcy/dystrybutorzy itd., a zarabiają inni. Skończy się na tym, że za kilka lat będziemy czytać same skanlacje :p I to jest prawdziwy bezsens. Dej za darmo bo mam horom curkem i internet jest darmowy i taki powinien zostać.

Przepraszam jak coś jest nieskładnie, ale spałem dziś tylko 2h, sens chyba przekazałem :p

-
Dodane: 18.12.2017 10:36 - Edytowane przez Heliaze /
Heliaze - Profil - user - 90% - 4663
Morex napisał/a:
i rozważania na temat tego jak wyglądałby rynek bez skanlacji (może i by go wogóle nie było, kto wie), lub że piractwo jest dobre (sic!) jest snute tylko na domysłach.



Ty naprawdę myślisz, że gdyby nie Manga Stream, Mangareader,czy Bato, to mógłbyś dzisiaj kupić na naszym rodzimym rynku Vinland Sagę albo Berserka?

licencyjnych w sieci za działanie na jego szkodę i w najgorszych wypadkach może dochodzić swoich spraw w sądzie i tyle (P.S.wydawca by wygrał).


Tak, szczególnie, jak ktoś upublicznia swoje skalnacje na serwerach w Afryce :|

Analogiczny przykład z rynku gier:

„W przypadku gier, szacunkowy wpływ nielegalnego pobierania na sprzedaż jest pozytywny i sugeruje, że nielegalna konsumpcja przekłada się na wzrost tej legalnej” - czytamy w raporcie.

„Ten pozytywny efekt nielegalnego pobierania w przypadku gier można wyjaśnić po części skutecznym zamienianiem nielegalnych użytkowników w płacące osoby. Stosowane taktyki obejmują na przykład dodatkowe bonusy i poziomy dla płacących”.


No masz, czytaj raport, a możesz skończyć pisać farmazony, o tym, że wszystko jest snute na domysłach (i tak, raport nie dotyczy tylko gier, ale w zasadzie każdego medium).

https://netzpolit..._study.pdf

To fani stworzyli rynek i popularność większości tytułów. Kiedy J.P.F nabywało licencję na Berserka, to Projekt Manga automatycznie usunęło wszystkie swoje skany, na samym końcu dodając mniej więcej coś takiego: "Spełniliśmy swoje zadanie i marzenia." A tym marzeniem był Berserk na naszym rynku.

-
Dodane: 18.12.2017 12:33 - Edytowane przez Morex /
Morex - Profil - user - 20% - 338
Ty naprawdę myślisz, że gdyby nie Manga Stream, Mangareader,czy Bato, to mógłbyś dzisiaj kupić na naszym rodzimym rynku Vinland Sagę albo Berserka?


Pewnie trochę później, ale myślę że tak. Nie bawmy się w "co by było gdyby", bo gdybać to sobie można na różne sposoby, a i tak nie wygdybasz...
Dragon Ball'a i inne mangi jakoś wydawali w okolicach 2000 roku, a internet szybkości żółwia, był wtedy w co 1000 domu... O skanlacjach wtedy chyba też nikt nie myślał, a jedynym źródłem wiedzy o mangach było kilka serii anime na RTL7.
W mojej rodzinie od ponad 20 lat funkcjonuje wydawnictwo i handluje się książkami. Ten kto wmawia mi że piractwo jest dobre dla i tak trudnego rynku księgarskiego i ogólnie czytelniczego, ten według mnie nie wie co mówi. Zapewne inaczej ma się do tego rynek filmowy i muzyczny, który poprzez ciągłą reklamę radio i TV cały czas jest "żywy" i ma mniejsze straty w porównaniu do książek i komiksów.
Niestety, ale do raz przeczytanych książek i komiksów, wielki % ludzi raczej nie wraca i nie potrzebuje kupować fizycznych kopii dla samego posiadania. Decyzję JPF'u zweryfikuje czas i zobaczymy czy na plus, czy na minus.


licencyjnych w sieci za działanie na jego szkodę i w najgorszych wypadkach może dochodzić swoich spraw w sądzie i tyle (P.S.wydawca by wygrał).


Tak, szczególnie, jak ktoś upublicznia swoje skalnacje na serwerach w Afryce :|


No super, ten kto udostępnia skanlacje na serwerach w Afryce na pewno nie ma w tym ukrytego biznesu i nie wie że źle robi działając na szkodę wydawcy i autora xD

No masz, czytaj raport, a możesz skończyć pisać farmazony, o tym, że wszystko jest snute na domysłach (i tak, raport nie dotyczy tylko gier, ale w zasadzie każdego medium).

https://netzpolit...


Dziękuję, chociaż po szybkim zerknięciu praca skupia się raczej na filmach, grach i muzyce. O książkach mniej, ale przejrzę go jutro, bo to trochę lektury.
Ogólnie to głupi Ci autorzy, wydawcy, dystrybutorzy i inni, którzy walczą z tym dobrym piractwem generującym im same zyski :/ No, ale to tylko moje farmazony :)

To fani stworzyli rynek i popularność większości tytułów. Kiedy J.P.F nabywało licencję na Berserka, to Projekt Manga automatycznie usunęło wszystkie swoje skany, na samym końcu dodając mniej więcej coś takiego: "Spełniliśmy swoje zadanie i marzenia." A tym marzeniem był Berserk na naszym rynku.


Nigdzie nie zaprzeczałem, że fani nie mieli swojego udziału na popularyzację M/A w naszym kraju. Nie znałem strony Projekt manga, o której piszesz, ale jeżeli zrobili jak mówisz, to zrobili wszystko uczciwie i w stosunku do wydawnictwa i do autora. Dla mnie bardzo zdrowe podejście.

Reasumując dalej nie zmieniam nastawienia i go nie zmienię, także Wy swoje, a ja swoje :) Dalej trzymam stronę JPFu, bo mają prawo do tego co robią i to ich decyzja (być może błędna, zobaczymy), a nie Wasza, a jak się Wam to nie podoba to idźcie pisać po czeluściach inernetu na niedobry JPF, bojkotujcie ich tytuły, lub idźcie do sądu walczyć o skanlacje po polsku w sieci. Powodzenia! :)

...w dalszy ciągu powtarzam, że wydawnictwo nabywając prawa do danej serii, bądź tytułu ma prawo ubiegać się o swoje (z całym szacunkiem do grup skanlacyjnych i roboty, którą wykonują) i tego im odmówić nie można. Niestety (lub stety) prawo stoi po ich stronie i choćbyś chciał, to tego nie zmienisz i dalsze gdybanie czy robią źle czy dobrze również nie ma sensu, bo zweryfikuje to czas i rynek. Ja na ich miejscu zrobiłbym po prostu to samo i tyle :|


-
Dodane: 20.12.2017 20:02 - Edytowane przez Heliaze /
Heliaze - Profil - user - 90% - 4663
Morex napisał/a:

Pewnie trochę później, ale myślę że tak.


To źle myślisz.

Nie bawmy się w "co by było gdyby", bo gdybać to sobie można na różne sposoby, a i tak nie wygdybasz...


Logika i obserwacja rynku podpowiadają, że Vinland Saga nigdy nie wyszłaby poza obszar Japonii, gdyby nie przeforsowanie przez grupy skalnacyjne. To grupy skalnacyjne zainteresowały się tym tytułem w pierwszej kolejności, a nie wydawnictwa. Wydawnictwa skorzystały na popularności tego, że dany tytuł dobrze się przyjął. Ty nie rozumiesz kompletnie fundamentów tego, jak to wszystko działa. Na MangaStream od jakiegoś czasu publikowany jest: "Grashros", to MangaStream i inne grupy skalnacyjne zadbają w pierwszej kolejności o to, czy ten tytuł, będzie miał jakiekolwiek szanse na zachodnich rynkach. Grashros nie będzie u nas promowany przez J.P.F, czy Kodansha Comics USA, ale przez MangaStream. Jeśli manga okaże się sukcesem, być może w przyszłości doczeka się adaptacji, naprawdę nie dostrzegasz tego, że przez najbliższych kilka lat Grashros na zachodzie, będzie publikowany przez grupy skalnacyjne :| ?

Ten kto wmawia mi że piractwo jest dobre dla i tak trudnego rynku księgarskiego i ogólnie czytelniczego, ten według mnie nie wie co mówi.


Tutaj również nie dostrzegasz pewnych zależności. Jako młoda osoba korzystałem w nielegalny sposób z różnych mediów, dzisiaj te same firmy zarobiły na mnie kilkadziesiąt razy więcej, aniżeli to, ile mogłem im wygenerować strat.

Dziękuję, chociaż po szybkim zerknięciu praca skupia się raczej na filmach, grach i muzyce. O książkach mniej, ale przejrzę go jutro, bo to trochę lektury.


To słaby to przeglądnąłeś. Jest tam ogromna treść dotycząca książek.


Nigdzie nie zaprzeczałem, że fani nie mieli swojego udziału na popularyzację M/A w naszym kraju.


I słusznie, bo mieli największy. To fani budują rynek każdego medium :| Nie wiem, z czym tutaj nawet polemizować.

-
Dodane: 17.06.2018 21:52 - Edytowane przez Haudziarz /
Haudziarz - Profil - user - 100% - 6205
ok krotko. Piracenie to grubszo polsko-januszowy schemat. To mozna zmienić tylko na pierwszym planie. Manga to ani drugi, ani sto-szesnasty plan. Jeżeli ktoś mówi "moj kolega nie kupuje bleacha bo po co kupować jak jest w necie" to ten kumpelo chcąc nie chcąc porusza się na planie meta-narracji polskiej januszerii. Co zostaje łibusom? piracić, dzielić się. wazne by znano sztosowe tytuly, a czy jpf przetrwa czy nie? co nas to. wole by znano najlepsze tytuly niz kupowano jpf. srerio.

ps. po co kupowac bleacha?

-
Dodane: 12.08.2018 22:45 - Edytowane przez Marcin00 /
Marcin00 - Profil - user - 70% - 2666
Czas wtrącić swoje cztery litery do tematu, bo zdecydowanie moje pośladki są tutaj potrzebne xD.
Czy tylko mnie się wydaję, czy my faktycznie wróciliśmy do biednych lat polskiego rynku mangowego? Nasz rynek mangowy się rozrósł, a ludzie psioczą? Wygląda na to, że dobrobyt już bokiem wychodzi.

Okradając autora i wydawcę na pewno im nie pomożecie, wręcz odwrotnie, mógłbym zrozumieć gdyby JPF nakazało usunięcie rozdziałów nie wydając mangi w Polsce, bo sam niegdyś tłumaczyłem oraz edytowałem kadry z mangi więc wiem ile jest pracy w tym jednak nie bądźmy hipokrytami, ponieważ wydawcy w naszym kraju to również fani tacy jak ja, wy, czy oni. Więc powinniśmy się cieszyć z wydawnictw które chcą wydawać mangi w po polsku!

----- Podpis --------------------
Nintendo Switch Friend Code: SW-4266-8369-8008
-
Dodane: 14.08.2018 02:19 - Edytowane przez Haudziarz /
Haudziarz - Profil - user - 100% - 6205
>Czy tylko mnie się wydaję, czy my faktycznie wróciliśmy do biednych lat polskiego rynku mangowego? Nasz rynek mangowy się rozrósł, a ludzie psioczą? Wygląda na to, że dobrobyt już bokiem wychodzi.

fora w rosji = zrodlo wszelkicx alternatywnycx (xD) fandomów, zrodło też wszelakicx torrentow. bardziej mnie interesuje by fandom taki jak polski mial jak najlatwiejszy dostep do zbiorów, do wyboru, do poznania i --> mam gdzies "a to poczytajta po angielsku", kiedy ruscy mają swoje dziwne lektory, tworzą sobie napisy, dyskutują. I to mnie przede wszystkim interesuje. Stopien i rozmiar wtajemmiczenia fandomu a nie "rynek".

Acx, Bardzo cieszy fakt że "rynek" SW dostarcza zabawek manczajldom, jak to napędza fandom... bardzo "rozwija"

w księgarni jednej rozmawialem odnośnie klienteli mangowej, właściciel sprzedawca zapytał
znanego mu klienta, że "xej, mamy bleacza teraz wydawanego, skusisz się?" a on:
--- "po co kupować jak jest na internecie".

i dobrze. po co usuwać skanlacje dla pozyskania Mirasa? Po co fandomowi gadżeciarze "uczestniczący w rynku mangi", tak jak kolejni zombie wykupujący na ślepo marvele i zabawki, jeszcze robiący zdjątka na insta z takami "#geek #czilout"? A taki staszek ze śląska, nic nie kupi, a się zna na kinie japonskim, może na xistorii japonii, więc może 30 takicx staszków, zamiast 30 mirasów?

czy interes "rynku" jest tożsamy z interesem "fandomu"? Czy płacący xajs za Netflixa, oglądający pazdzierze przeżuwające marvelozę/sf i womitujące tym kwasem jelitalnym na widza udoskonalają "fandom"? Rynek oni napędzają, a nie każdy rynek/podrynek warto napędzać. Inaczej mamy do czynienia neo-liberalna mantrą "innowacyjności".

A kupować boruto niecx kupi ten co cxce. Mimo istnienia skanów. To tamuje gadżeciarzy, lanserów.

Problem niekupowania jest większy, polski, (jedno to zasoby ekonomiczne/docxód, inne to cwaniactwo), ale tego się nie załatwia przez usuwania skanów. Ludzie są przekorni, jak radioxead wypuścił plyte za darmo w sieć, to kupowano ją w formie elektronicznej a pózniej płytowej jak świeże bułeczki.

Nie jest rozwiązaniem cwaniaków januszującycx zastępować cwaniakami "geekującymi ", gadżeciarzami - w dłuższej perspektywie przycxodzi masę weroniczek z oskarami, a wtedy to fan rzetelny jest na glebie, a oni zaczynają decydować także o sprawacx między konwentowycx-klubowycx, skarbowycx, wszelkicx.

Powiem "praktycznym idealizmem": stawiam na rozwój prawidłowy fandomu nawet za cenę rozwoju "rynku". Można mieć rynek nie ślepo pędzący, który nie podtruwa środowiska fanowskiego w dłuższej perspektywie (przynajmniej minimalizując napływ zombie-geeków). Ale jeżeli ma się rozrastać w imię "ewolucyjnej" manii słupków i dwustu procent normy - jak komórka rakowa - to lepiej żeby go nie było.

#teamforstaszek

inb4 syndrom oblężonej twierdzy, ale w sumie... jakby zamknąć się w zamku i modlić sie do 2d [placze]

Scientist Man's Plan to Save Star Wars
--> rynek, "rozwój", fani i weirdo-fani; zagadnienia w temacie

Wiadomość doklejona:
Wielkie bestsellery książkowe też nie stały się bestsellerami, dlatego że w necie fani najpierw czytali skanlacje książek tylko po prostu poprzez reklamę lub film się stawały popularne.


Bestseller - ilość, statystyki, słupki, pomożecie? pomożemy!

A więc fani, czytelnicy nie mają wpływu na rynek?

A może kiedyś istniały środowiska czytelnicze na uniwersytetach, miejskie kluby czytelnika, xandel książkami i dyskusje na bazarkacx, większy kult czytania? Przecxowywano w pamięci autorów, którzy pili z Lemem, np. bracia Strugaccy, na podstawie którycx książki "PIknik na skraju drogi" stworzono film "Stalker" reż Tarkowskiego, a w dalszej konsekwencji zainspirowały sie gry z serii S.T.A.L.K.E.R. A jak spytasz o książke braci Strugackicx starszego księgarza, to ci którzy o nich pamiętają spojrzą na ciebie jakbys wyszedł z najgłębszycx nisz po kilku latacx niepytania się o "autorów zapomnianycx" . A to powinna być podstawa.

Tak, fandom ma prawo krytykować, a nawet bojkotować "bestsellery", zacxowując to co wartościowe. Od tego jest. Ma stanowić przeciwwagę dla właśnie marketingu.

Co do skanlacji książek, książki pożyczano sobie, byly także biblioteki, takie ówczesne zbiory skanlacji twojecentrumksiążek.ulica-słowackiego.poprawo-od-cukierni-micxalakowej.pl tylko że w papierze. Było to bardzo za darmo. DObrze, że jpf albo jego stuprocentowi zwolennicy nie mieli lata temu przybudówek w władzy ustawodawczej, bo tych przybytków by zabrakło, a na szczęście są jeszcze do dziś.

Przecenia się wartość reklamy ze względu na dzisiejsze powszecxne praktyki podporządkowania się marketingowi. Ten post pomija rozkwit ośrodków krytyki XIX-wiecznej, nowe szkoły XX wieczne, które poprzez swoje zideologizowanie wielu pisarzy zmusiły do emigracji w rejony sf, żeby nie pisać socrealizmu, czy literatury tropiącej "neokolonializm" i "mizoginizm". Więc robią co cxcą, jedni więcej drudzy mniej jak Orson Scott Card, znany z kontrowersyjnycx wstecznycx poglądów. I film mu pomógł, dał boosta, ale i bez tego by sobie ostatecznie poradził. Byłby czytany.
Pan Orson zacxowal swoje poglądy, nie zgadza się na bestselerozę radykalną.

Dla fandomu liczy się sukces dobrej książki. Dla wydawcy liczy się wypuszczenie bestsellera w ogóle. A dla fandomu dobrego bestsellera. I obie drogi mogą się przeciąć.

Kto się nie zgadza niecx zacznie od palenia bibliotek. Tam dopiero są chamy, nie ukrywają serwerów, a wystawiają je na regały.

A w takim poznaniu to jeszcze wystawiają mangi w czytelni komiksów, tam to warto pójść z kastetami.

https://www.youtu...IX1xcn02Y0 żeby sobie wyobrazić jako taką dawną krytyke na to warto luknąć. i to nie tylko w tv dla szopki byłły takie ozywione debaty, oddolnie też. Inaczej sformatowane środowiska.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 14.08.2018 08:03 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65532
Bociak poczynił słuszną uwagę, to jest przyrównal zbiory skanlacji do bibliotek - i rzeczywiście nimi są, strony zbierające skanlacje to biblioteki przeniesione na grunt wirtualny, zbierające dobra kultury w jednym miejscu, dla szerokiego do nich dostępu, kierujące się prawem człowieka do dostępu do tejże kultury, które to powinno być niezbywalne. Marketingowcy-reklamodawcy pewnie mają koszmary o bibliotekach, że wchodzą tam i widzą pełno książek za darmo czytanych, którego to aktu czytania nie mogą obciążyć żadnym kosztem, by napełnić swoje kieszenie. Byłem ostatnio w bibliotece w okolicy, a tam co - Naruto, Bleach, One Piece, Dragon Ball... nie powiem gdzie, by nie wywoływać pożaru. Aż dziw bierze, że w post- świecie jeszcze przetrwały biblioteki, że nikt nie wysunął postulatu, by je zlikwidować, że w budżecie znajdują się pieniądze dla takich instytucji - ale do czasu, do czasu, co się odwlecze, to nie ucieczce. W końcu spełni się wielki sen dystrybutorów i przewartosciowanie wartości dokona się nieodwracalnie. Już nie czlowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce, od teraz: generatorem dochodu jestem i nic za co nie zapłacę nie jest mi dane.
...i jeszcze i tacy się znajdą, co twierdzić będą ze tak od zawsze było (a biblioteki to własność państwa, więc nie wchodzą do rachunku tego równania). Ależ pierwsze biblioteki powszechnie dostępne (dla tych co umieją czytac) to były prywatne zbiory udostępniane przez właścicieli dla ludu - na własność państwa... pfu! bo to rażące kłamstwo, odbiera cały sens procesu... na własność społeczeństwa przechodziły te zbiory drogą ewolucyjna. Ale by było śmiesznie, jakby w tamtych czasach ktoś wyskoczył z jakimiś prawami autorskimi, a nawet nie autorskimi, bo to też kłamstwo, z prawami wydawniczymi i dystrybutorskimi (bo o ich pieniądze chodzi) i twierdził że na półkach-serwerach nie można upubliczniac (biblioteki... publiczne!) jego książek. O! Jeszcze jedna kwestia - odsprzedaż książek używanych. Jak to możliwe, że proceder trwa w internetach, nie tylko książki dotyka, ale i mangi - i jak z tym walczyć? Przecież czytelników przybywa a w dystrybutorskiej kieszeni nie rozbrzmiewa dźwięk monet. Spalić, zamknąć, zdelegalizowac. Potem zostaną już tylko ci, którzy pozyczaja swoje kolekcje, a kiedy poradzimy sobie i z nimi, weźmiemy się za tych którzy czytają kupiona mange więcej niż raz.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 14.08.2018 11:45 /
kryst87 - Profil - user - 10% - 154
kordos napisał/a:
Potem zostaną już tylko ci, którzy pozyczaja swoje kolekcje, a kiedy poradzimy sobie i z nimi, weźmiemy się za tych którzy czytają kupiona mange więcej niż raz.

Ahem, a nie lepiej jakiś ograniczony czasowo dostęp do książki/mangi zrobić? Jak się nie wyrobisz w czasie to zawsze możesz zapłacić za przedłużenie dostępu. Taka książka/manga-usługa.

-
Dodane: 14.08.2018 12:16 /
Darknes - Profil - systemadmin - max% - 13922
hlkpl napisał/a:
Jakiś element się znajdzie, co chce wszystko za darmo. Ale nie mów, że wszyscy. Mało kto wraca do poprzednich chapterów. Większość chce na bieżąco być z daną mangą.
Nie chce być niemiły. Ale strasznie próbujesz udowodnić jak bardzo jesteś tępy. Nie chodzi tu o wszystkich, tylko po pierwsze - o tych co dopiero chcą dany tytuł zacząć czytać. Po drugie - ci co sa na bieżąco to najnowsze chaptery mają dostepne. Powtórze to kolejny raz - JPF WALCZY O TO ABY USUWAĆ CHAPTERY, KTÓRE ONI JUŻ WYDALI... chyba jasnym jest, że jesteśmy zazwyczaj z mangami mocno do tyłu, więc wydawnictwo prosi o kasowanie starych chapterów. Więc osoby co są na bieżąco się nie czepiają bo chaptery mają dostępne. Czepiają się Ci, co chcą dopiero zacząć czytać tytuł, który jest jest u nas wydawany.


Czyli przyznałeś mi rację, przeczytaj wcześniejsze posty.
Nie. Nie przyznałem Ci żadnej racji. Błędnie rozumiałeś aspekt licencji więc Ci po prostu wytłumaczyłem czym się różni manga wydana jako jedna seria od anime podzielonego na 2 serie.

Czyli dlatego jest stronniczy. I przez to patrzy na tę sprawę tak a nie inaczej.
Spytam inaczej. Bo widzę nic do Ciebie nie dociera. Jak ktoś się na czymś zna bardziej od innych (bo np pracuje w danej branży) to znaczy, że jest stronniczy czy po prosty znaczy, że ma większą wiedzę w danej dziedzinie i dlatego może powiedzieć coś mądrzejszego i bliższego prawdzie niż ktoś kto sie nie zna i nigdy nie miał z tym styczności?

Ty mieszasz.
Zachowujesz się jak 6 latek. Ale dobra. Pobawię się z Tobą dalej... nie, to Ty pierwszy zacząłeś mieszać :d

Po pierwsze w Afryce są to państwa postkolonialne stąd u nich język angielski.

Po drugie co z tego, że angielski jest najpopularniejszy?

Po trzecie czemu Polacy mają nie mieć na bieżąco chapterów? Naprawdę wymagasz za dużo od niektórych.
Po pierwsze nie rozumiałeś przykładu z angielskim w Afryce. Nie chodzi o genezę skąd się wziął. Chodzi o to, że oni potrafią się nim posługiwać.

Po drugie. Już Ci wytłumaczyłem co z tego, że jest najpopularniejszy. Nie chce mi sie powtarzać. Przeczytaj kilka razy, może zrozumiesz o co mi chodziło.

Po trzecie. Przecież polacy mają chaptery na bieżąco więc wymyślasz problem, którego nie ma.

Manga to nie jest produkt pierwszej potrzeby.
Wspomniane przeze mnie Ferrari (ogólnie samochód) też nie xDDD Ja tylko Ci dałem przykład, że manga kosztuje śmiesznie mało i twój argument, że kogoś nie stać nie ma racji bytu. Po prostu jednego stać na więcej i lepsze, a drugiego na mniej. Ale 15zł, a przy dobrych promocjach 10-12zł to chyba nie są duże pieniądze. Już nie próbuj wciskać, że przeciętnego polaka nie stać na 4-pak piwa (to mniej więcej tyle ile tomik mangi) :|

Za czyje pieniądze powstał JPF?
Za pieniądze właściciela xDDDD A ludzie co tam pracują wykształcili się za własne pieniądze. Więc nie wiem co to w ogóle za głupie pytanie :|


Wydawnictwo tworzy produkt i chce go jak najlepiej sprzedać. Twierdzi, że działalnośc internetowa im w tym szkodzi więc moim zdaniem mają pełne prawo walczyć o licencję, którą wykupili jako produkt własnościowy i walczyć z "konkurencją". W ich oczach jest to słuszne i im pomaga. Żadne badania jednak nie potwierdzają czy to słuszne czy nie. Każda strona ma swoje argumenty i dużym faktem przemawiającym za skanlacjami jest to, że one popularyzują dane tytuły, które potem są chętniej kupowane przez fanów. Ale gdyby ich jednak nie było to z jednej strony więcej ludzi mogło by się skusić na zakup ale równie mniej by kupiło od razu jak już fani tytułu. Prawda leży gdzieś po środku. Ja osobiście bardziej jestem za wydawnictwem, bo w necie przeczytałem tylko jedną mangę i wolę nawet w ciemno kupić jakiś tytuł, przeczytać i sprzedać jak mi się nie spodoba niż szukać skanów w sieci i się denerwować, że albo są słabej jakości albo w ogóle ich znaleźć nie mogę po polsku i trzeba, o zgrozo, czytać po angielsku (bo dużo ludzi to boli, bo języka nie znają xD).

Bociek ma trochę racji. Ale gdyby to on był właścicielem wydawnictwa to by pewno przestał mysleć w kategorii "Je**ać moją firmę, ważniejsze aby ludzie mieli powszechny dostep do tego co lubią". Więc warto spróbować się postawić na miejscu tych drugich, a nie na swoim :p

Nie wiem jak funkcjonują obecnie biblioteki. Z tego co było kiedyś (nie mówię tu o szkolnych, tylko miejskich) to płaciło się dopiero w momencie przekroczenia terminu oddania a tak to było za darmo. Wydawnictwa troszkę idą w tym kierunku i zaczynają coraz więcej mang udostępniać w formie on-line. Tylko z tą różnicą, że tam nie da rady wypożyczyć tylko trzeba od razu kupić. Ale ceny tych elektronicznych wersji są dużo niższe więc może to tu jest jakaś metoda na walkę ze skanlacjami. Po prostu wydawnictwa by musiały stworzyć jedną wspólną stronę (bibliotekę) gdzie dało by się dostać większość tytułów w wersji on-linie. Tylko minus taki, że musiałoby to przynosić w jakiś sposób zysk bo inaczej po co by wydawnictwa miały wywalać kasę na utrzymanie strony + jeszcze drukowanie papierowych wersji xD A tego już chory fandom by nie przeżył, nawet gdyby manga kosztowała symboliczne 2zł to pewnie wojna by trwała dalej.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 14.08.2018 12:21 /
kryst87 - Profil - user - 10% - 154
Darknes napisał/a:
Nie wiem jak funkcjonują obecnie biblioteki. Z tego co było kiedyś (nie mówię tu o szkolnych, tylko miejskich) to płaciło się dopiero w momencie przekroczenia terminu oddania a tak to było za darmo. Wydawnictwa troszkę idą w tym kierunku i zaczynają coraz więcej mang udostępniać w formie on-line. Tylko z tą różnicą, że tam nie da rady wypożyczyć tylko trzeba od razu kupić. Ale ceny tych elektronicznych wersji są dużo niższe więc może to tu jest jakaś metoda na walkę ze skanlacjami. Po prostu wydawnictwa by musiały stworzyć jedną wspólną stronę (bibliotekę) gdzie dało by się dostać większość tytułów w wersji on-linie. Tylko minus taki, że musiałoby to przynosić w jakiś sposób zysk bo inaczej po co by wydawnictwa miały wywalać kasę na utrzymanie strony + jeszcze drukowanie papierowych wersji xD A tego już chory fandom by nie przeżył, nawet gdyby manga kosztowała symboliczne 2zł to pewnie wojna by trwała dalej.

Myślę, że tu sprawę mógłby załatwić jakiś abonament w stosownej cenie (jak we wszelkich serwisach streamingowych w rodzaju Netfliksa). Z tym, że tu też pewnie znalazłoby się sporo osób plujących jadem za sam tylko pomysł pobierania opłaty. Ludziom nigdy nie dogodzisz [skrzywiony]

-
Dodane: 14.08.2018 20:03 - Edytowane przez Haudziarz /
Haudziarz - Profil - user - 100% - 6205
Bociek ma trochę racji. Ale gdyby to on był właścicielem wydawnictwa to by pewno przestał mysleć w kategorii "Je**ać moją firmę, ważniejsze aby ludzie mieli powszechny dostep do tego co lubią". Więc warto spróbować się postawić na miejscu tych drugich, a nie na swoim :p


Gdybym był wydawcą zastanowiłbym się poważnie i statystycznie na ile skany mi szkodzą, i czy mogę ugrać coś na byciu luzackim i bardziej elon muskowo twitterowo pijarowym stylu, by nie męczyć ludzi postami
>znów ci "fani" gdzieś coś wkleili, ale cxamy
Można by nawet śmieszkować "kupcie moje książki, to skanlacje se zostawcie"
Fajnie też by część ekipy wydawniczo-promocyjnej miała jakieś blogi gdzie opowiada o sztosacx z japonii na wybitnym poziomie, czasami na śmiesznie, ale z klasą. Pokazanie że są częścią fandomu, a nawet szukać wśród fandomu jakiś ludzi, którycx potem zatrudnisz - xistorie trafiające do serca (xd), ale też konkretna struktura, gdzie widocznie z dołów wyłaniana jest "góra"
Jako sam wydawca mógłbym pisać bloga i dyskutować z czytelnikami., bo...
Gabriel Maciejewski (coryllus) tak robi. Wpierw pisał bloga dzien w dzien (może nie miałbym takiej częstotliwości) i w pewnym momencie założył wydawnictwo do tej pory kontynuując pisanie notek. Dyskutuje ożywczo i tłumaczy bezpośrednio czemu coś cxce wydać - np. czemu cxce wydać książke o wołacx we wspaniałej oprawie - tłumaczy czemu książka to nie papier toaletowy, że ludzie lubią mieć coś dużego, twardego i ładnego. Oraz czemu ważna jest książka o wołacx właśnie - tworzy popyt tłumacząc wpierw czemu to waqżna dziedzina xistorii, podnosząc kompetencje czytelników. Banuje po ostrzeżeniacx ludzi którzy by przekierowywali dyskusję na oklepane, prowadzące do procesów stanacyjnycx, gnilnycx tematy jak "korwin powiedzial że", "konieczny syfilizacja łacińska)", "wojna na pacyfiku".
Mają własny dialekt, coryllus wspołpracował z czytelnikami przy poszukiwaniu rysowników, autorów, poznawaniu xistorii na bieżąco. Badał swoicx odbiorców bezpośrednio. NIe scxlebiał im, nie żebrał o kupno, pisał "znajdz swoje miejsce gdzie indziej". Sam mówi że to sekcja komentarzy dla ludzi o mocnycx nerwacx.
Przycxodził sobie na targi z książką o wołacx z piękną okładką, a ludzie patrzyli na niego, w sensie ludzie "z branży" jak na wariata.
Tylko że jak zaczął wykupywać książki z uniwersytetów, które nie były o płci ani o złycx polakacx, zapraszać profesorów na wywiady, to niedawno koleś z IPN przyszedł do niego by wydać ponownie to czego dumna panstwowa instytucja nie umiała opylić.
Ale wariat, ktory "drze" się na czytelników i zacxowuje się ekspresyjnie (jak ci panowie krytycy z linku wyżej) to jednak będzie w stanie sprzedać z zyskiem.
[w sensie najwiecej ekspresji na stronbie w komentarzacx, na zywo jest spokojniutki, jednak slowa nie sa mialkie i rozmemłane]
Wydawnictwa inne, ze zmanierowanymi wydawcami, przedstawicielami tej samej branzy nie mogą.

Za cxwile wróce do wydawnictw, teraz cxwile o konsumentacx.
Za "polskim cwaniactwem" stoi dwoista jakość. Z jednej jest to oczywista wbudowana niecxęć do prywaciarzy, z drugiej... jest to oczywista wbudowana niecxęć do prywaciarzy.
Można to wykorzystać na dobrą stronę, icx zapał "krytykancki" i dać im macxać rękoma z wydawcą na blogu, bron boże nie manieryzować. Icx trzeba "doprywatyzować". Nie cxciałbym bez namyślunku przekładać nowycx form marketingowycx, na (nie)szczęśliwie zamarzły na nowinki podczas komuny lud - są plusy w icx podejrzliwości, na którycx ja skorzystam.
Ludzie płacą w starbaksie pare miedziaków wiecej, "bo idą na ratowanie dzieci w afryce, instytucje cxarytatywne, więc okej płacisz więcej, ale płacisz za swoje sumienie". Ludzie płacą za ideologie i luksus.

Jeżeli byłbym wydawcą to nawet, jeżeli prosiłbym o usunięcie konkretnycx skanlacji (wskutek własnego namysłu lub nacisków wspołpracowników), to nadal nie znajduje odpowiedzi gdzie podziała się manga-lib i biblia mangi, i wszystko. Czyżby "fandom" był nadgorliwy w usuwaniu i narracji wstydu, czy też JPF, Hanami i Waneko wydało większosć istniejącycx na rynku japońskim mang?

I tu się wyłania grupa najgrozniejsza - ci fajni, nowoczesni. Jakiegoś "janusza" to przecież alfa corullusianski wydawca albo zbanuje, albo przekrzyczy, albo go nawróci na kupno. Co do tycx fajnycx anglistów to tworzyli atmosferę tak groteskowo pro-wydawniczą, że polski mango-zasobny internet sie upośledził. Ktoś zatrzyma tą barbarię z ironicznymi profilowymi?

Zatrzymać nie... ale alternatywę stworzy Wariat.
Kerygmat, Logos i Icxos w jednej osobie. Nie ktoś kto będzie silił i slinil się do fandomu, że "jestem fanem tak jak my", tak jak wiele celebrytów czy polityków sili się "zobaczcie też lubie koty, psy".
Potrzebny ktoś kto powie: "nie jestem ludzki, jestem potworem, jakbym miał władzę zrobiłbym dla wszystkicx gułag".
Ten który będzie macxał rękoma.
Ten który będzie podnosił głos.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 15.08.2018 13:04 /
Darknes - Profil - systemadmin - max% - 13922
Gdzie są wspomniane przez Ciebie strony? Pewnie padły, twórcom się znudziło pielęgnowanie tego i poświęcanie czasu. Tak samo jak padł ACEP i nic się na nim już nie dzieje. Istnieje co prawda, ale nie tętni już dawnym życiem. Wiele stron online czy to z mangą czy z anime przekształciło się w serwisy stricte informacyjne bez żadnej bazy plików do oglądania. U nas DBP też się mocno zmieniło i właśnie zmierza w stronę serwisu wyłącznie informacyjnego. Plików w multimediach mamy dużo mniej niż kiedyś. Tylko dzięki upartości Blacka jeszcze istniejemy. Też nie wiadomo ile to jeszcze potrwa.

I tak rynek sie znacząco u nas rozrósł. O ile kiedyś mogłem powiedzieć, że jestem w posiadaniu 90% tytułów JPFu + kilka najlepszych z innych wydawnictw tak teraz mam może z 50% JPFowskich tytułów i już nigdy tego nie nadrobię.

Co do szukania ludzi z fandomu do pracy... własnie tak się to odbywa w większości przypadków. Chociaż teraz stanowiska już poobsadzane i się prędko nowe nie pojawią. JPF ma grafika z fandomu, który wygrał konkurs na jedną z okładek i teraz podejmuje stałą współpracę. Tłumacze to wiadomo, muszą najpierw zainwestować w naukę języka a potem ślą sami CV. W JPF z fandomu pracuję też sporo konsultantów, którzy pomagają w sprawach spornych odnośnie tłumaczenia różnych kwestii. Nie wiem jak to wygląda w innych wydawnictwach, ale pewnie podobnie.

Wydawca nie ma czasu zazwyczaj pisać bloga. No i nie każdy ma smykałkę aby coś takiego tworzyć. Sam kiedyś nad tym myślałem... ale ja nie mam czasu teraz newsa na stronę u nas napisać, a co dopiero tekst na bloga. I tak jest nieźle bo piszą albo na FB albo na twitterze. Nie wszyscy, ale coś tam jednak się pojawia. Nie tylko chodzi o oficjalne fanpage wydawnictw bo to mają wszyscy, ale czasem nawet z prywatnych kont pracowników dostajemy jakieś informacje.

Wszystkim dogodzić się nie da. Ale do tej pory wydawnictwa miały jednak górę nad skanlatorami a te mądrzejsze grupy potrafiły nawet same z siebie kasować mangi jeśli wykupiono u nas licencję. Mangę-lib trzeba było tylko prosić bo oni i tak mocno żerowali na pracy innych. W końcu im się jednak jak widać znudziło, a wydawnictwa dopięły swego.


PS. Napraw w końcu tę klawiaturę xDD

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 15.08.2018 13:30 /
owerfull - Profil - user - 40% - 910
Ja kupuję mangę normalnie i czytam w necie. W żaden sposób nie wpływa to negatywnie na moje zakupy, wręcz przeciwnie, to dzięki fanowskim tłumaczeniom zainteresowałem się poszczególnymi tytułami bardziej i zdecydowałem się na zakup.

-
Dodane: 15.08.2018 21:42 - Edytowane przez Haudziarz /
Haudziarz - Profil - user - 100% - 6205
>Gdzie są wspomniane przez Ciebie strony? Pewnie padły, twórcom się znudziło pielęgnowanie tego i poświęcanie czasu. Tak samo jak padł ACEP i nic się na nim już nie dzieje. Istnieje co prawda, ale nie tętni już dawnym życiem.

Rozumiem, ale to znak rozkładu. W Rosji nadal są takie strony, ale nawet vk, tamtejszy facebook ma bardzo liberalną formę i nie jest tak odrażającym miejscem.

U Louisa CK w jednym stand upie był motyw "of course! but maybe...", np. "oczywiście, że ludzie powinni być równi i wolni, oczywiscie! ale być może... każda piękna rzecz na tym świecie powstała dzięki rzuceniu masą ludzi np. do budowania piramid i przez zostawienie icx na pastwę śmierci z wycieńczenia."

Wypowiem tą szatańską myśl, będzie mi lżej: Oczywiście rynek powinien się rozwijać, mamy tyle nowycx tytułów, mamy Berserka. Oczywiście! ale być może... jakby zaczął rozkwitać 10, 15 lat pózniej, mielibyśmy solidniejszy fandom, z silnymi stronami około animowymi, nowi fani wkraczaliby w coś co ma tradycję xen w przeszłości, jak ci autyści z acepu (widziałem też na animatsuri).

Ja patrzę na polskie forum masterful magazine, to pomyśleć, że ma tyle lat i wciąz jest czynny, a ludzie tam zajmują się i muzyką, i książkami, i filmami (japonskimi też bo to potęga). Tylko ze właśnie metale-fantaści-ksiażkowcy itd. mieli długi czas konserwowania się. W dodatku jeżeli artysta wioślarz metalowy chciał wyryczeć fantastyczny liryk to sięgał po Tolkiena, Conana, jak cxciał wyrazić mrok sięgał po lovecrafta, jak cxciał komuś obić ryj to jak mustaine zaczał uczyć się sztuk walki, dalej związanej z tym filozofii walki i ducxa, a jak takowi weszli w sztuki walki to może też poznali bruce'a lee, a jak brusa lee to też mniej znane filmy jak "mistrz latającej gilotyny" z muzyką krautrockową).

Formuła metalowa była tak otwarta, że rozszerzali się zainteresowaniem na inne fandomy, trafiali na konwenty w blokacx gdzie pretensjonalny nerd opowiedział: "co ty wiesz o kosmicznym nixilizmie", a inny zaczął opowiadać o postumanizmie jako prawdziwym nadczłowieczeństwie. Metale wnikali, pobierali soki z innycx fandomów, i nawet jeśli nie ubierają się na co dzien jak metale, to łatwiej jest im się zintegrować, stowarzyszyć.

Co z magowcami? Zaczęli od razu w czasacx degeneracji po 89. Gdzie resztki kontrkultury dogorywały (rzecz jasna nie mówię że kontrkultura umarła jako tako, tylko umarła jako powszecxniejsze formatujące zjawisko; wciąż jest mnóstwo nowości którycx nie zdążysz nawet liznąć). Animowcy mieli możliwości rozszerzyć się bardziej np. na tematy azji, tak jak "metal" to identyfikacja wskutek usłyszenia której pojawiają się dalej kolejne konotacje, jak w polu semantycznym.

Na cxwilę zejdzmy do Januszy: trafił taki po '89 na rynek jako konsument, bryczki potrafiły jezdzić od miasta do miasta na kluby z panienkami.
Nie byli przygotowani na wolność.

Kwestia z ruskimi,
dajmy na to, oczywiście nie wszystkimi,
jest taka, że oni mają w sobie cxociaż poczucie przegranego mocarstwa, więc posiadają w sobie butę i przekorność, pozwalającą by robić rzeczy inaczej.

Z resztą to jest starsze. U Gogola w "MArtwycx duszacx", obecnie co czytam, starszy właściciel mówi:
"ja to cxcę się najeść, a nie jak Niemiec głodzi się dla "zdrowia". To nie na rosyjski żołądek"

Z resztą francuz, niemiec, polak, brytyjczyk, występują wielokrotnie w literaturze rosyjskiej jako odniesienia dla formułowania odrębnej od tycx narodów tożsamości, czyli wspólnoty cxarakterów, kucxni, sposobu wyrażania się, a nie tylko tożsamości politycznej.
To ma dalekosiężny wpływ.

Wiadomość doklejona:
#xklpl:
Za czyje pieniądze powstał JPF?


Alex Jones wie:
https://www.youtu...4OVWOENXyc

----- Podpis --------------------
-
Musisz być zalogowany, aby móc dodawać posty na forum.
Linki sponsorowane: Kosmiczni.pl - Gra inspirowana mangą Dragon Ball | Epic Kingdoms | Shinobi World | Comper Games | DB Kai Online Inferno - Gra online Dragon Ball | GoteiArena.com - Gra inspirowana mangą Bleach
Polecamy