Ważna informacja News: DBS: Broly: Nowy projekt Broly'ego na wystawie ...

Polecamy

Forum > Anime, Manga i Manhwa: Polski Rynek
Temat: Jpfowa Borutopiecowa drama. czyli zostawcie bo za darmo
Dodane: 16.12.2017 02:30 /
hlkpl - Profil - user - 90% - 4627
Darknes napisał/a:
Gówno prawda a nie licencja do tomu xDD Rozmawiałeś kiedykolwiek z kimś z wydawnictw mangowych? Bo ja rozmawiałem. Każda licencja rządzi sie innymi prawami, więc nie można tego tak uogólnić. Jak seria jest zakończona to najczęściej kupujesz prawa do całości, tylko w przypadku długich tasiemców jak Bleach czy One Piece kupowane są pakiety np na 1-15, potem 16-40 lub od razu 1- do aktualnego tomu wydanego w Japonii... Jak wydasz już ten tom kupujesz znów do aktualnego. Dlaczego? Bo nie można kupic licencji na całość bo nie wiadomo ile będzie całość miała. Dlatego w przypadku takiego One Piece JPF narzuca grupom skanlacyjnym usuwanie tylko wydanych i zapowiedzianych już tomów a te najnowsze chaptery, które nawet w Japonii nie wyszły jeszcze w formie tomikowej nadal można czytać w sieci po polsku. Przynajmniej tak było jeszcze 1-2 lata temu :p


Skoro sam przyznajesz, że w przypadku tasiemców nie ma licencji na całość. To czemu w Polsce jest od razu taka spina na chaptery w internecie?


Darknes napisał/a:
Tak samo działa telewizja, to że nabywa prawo do serii np. Naruto, to nie znaczy że nabywają prawa do serii shippuuden. ;)
Z dupy porównanie. Naruto jako manga to całość, jeden tytuł mieszczący się w 72 tomach. Anime to dwie oddzielne serie, więc w ich przypadku kupujesz licencje na "Naruto" a na "Naruto Shippuuden" kupujesz osobną licencję bo to już nowa seria.


Widzę sobie przeczysz, wcześniej pisałeś coś innego. Jednocześnie się ze mną zgadzając. :p Bardzo ciekawe.


Darknes napisał/a:
Wypowiedzi Morexa są stronnicze z wiadomego powodu. ;)
Może powiesz z jakiego bo nikt tutaj nie potrafi raczej czytać w myślach :|


Z takiego, że pracuje w tej branży i zarabia na niej?


Darknes napisał/a:
Jeszcze raz co do angielskiego,to nie każdy się uczył w szkole czy w domu. Sorry powtarzam jeszcze raz. Czy każe się Anglosasom znać japoński?
Odpowiedź brzmi nie!!!!
xDDDD
Pytanie brzmi po co Anglikom czy Amerykanom Japoński? Równie dobrze ja mógłbym spytać dlaczego Polakom nie każe się uczyć Arabskiego :|
Moim zdaniem każdy się uczył angielskiego i każdy miał z nim styczność. To czy się przykładał do nauki to już indywidualna sprawa.
Jakby był to jeden z najpopularniejszych języków na świecie to na pewno by go uczono w szkołach, a że jest nim angielski to w szkołach uczą głównie angielskiego. Drugim językiem jest np w Polsce często Niemiecki lub Rosyjski bo to nasi sąsiedzi, więc to przynajmniej dla mnie czywiste. W Hiszpanii uczą pewnie angielskiego i francuskiego, a w Szwajcarii Włoskiego... wydaje mi się, że program edukacji narodowej jest układany tak aby uczyć społeczeństwo języka, który jest stosowany i spopularyzowany praktycznie na całym globie - angielski + dodatkowo dochodzą języki najbliższych sąsiadów bo mogą być przydatne.

Wyjątkiem w Europie jest chyba wyłącznie Francja. Żywią tak wielką niechęć do Wielkiej Brytanii, że u nich się Angielskiego nie uczą* i duża część społeczeństwa go nie zna. Wiele razy już słyszałem, że prędzej się z Francuzem dogadasz po Hiszpańsku niż po Angielsku.

* Nie wiem czy w szkołach nie uczą czy po prostu społeczeństwo się nie chce uczyć, to już pytanie do kogoś kto zna system francuskiej edukacji. Ja np miałem Niemiecki i miałem z niego czwórki ale nie chciałem się go uczyć więc aktualnie praktycznie nic po Niemiecku nie umiałbym powiedzieć.


Francuzi mają pewną awersję do Wielkiej Brytanii, ale wielu Francuzów mieszka w takim Londynie i jak to wytłumaczysz? Że aglomeracja?
Francuzi są bardzo nacjonalistycznym i butnym narodem, to ich specyfika. Jakoś Polacy nie jeżdżą tam do pracy. Nie ze względu na język, ale charakterystykę Francuzów.

Co do angielskiego, to nie każdy uczył się tak samo długo w szkole jak ty? Poza tym Polacy nie gęsi swój język mają. Chyba, że wszystko według ciebie musi być anglosaskie?

P.S. Cztery z Niemca? Panie to słabo, miałem pięć. :d

Darknes napisał/a:
Co do alternatywnej rzeczywistości. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Nie czytam w ogóle mang w sieci a mam na półce ponad 100 tytułów kupionych. I wcale skanlacje w żaden sposób na to nie wpłynęły bo ich po prostu nie czytałem :d Oglądanie anime też na to nie wpłynęło bo mam mase serii, które albo nie mają ekranizacji albo jej nie oglądałem. Bardziej wpłynął na to rozwój internetu i dostępu do informacji bo po prostu się dowiedziałem z internetu, że istnieją jakieś wydawnictwa w Polsce. No i mogłem przez ten internet nabywać te komiksy. Mieszkałem w takim miejscu, że nawet znając Dragon Balla nie miałem pojęcia, że jest jakiś komiks o Goku bo u mnie w sklepach czy kioskach tego w ogóle nie było. Wielkie bestsellery książkowe też nie stały się bestsellerami, dlatego że w necie fani najpierw czytali skanlacje książek tylko po prostu poprzez reklamę lub film się stawały popularne. Dla mnie usuwanie skanów to bardzo dobra rzecz i równie dobrze mogło by ich w ogóle nie być. Ludzie sugerowali by się albo recenzjami osób co już kupili dany tytuł albo sięgali po anime aby zobaczyć co to jest.

Piracenie anime to już inna kwestia i pole do szerszej dyskusji więc mam nadzieję, że nikt nie zacytuje końcówki mojego wcześniejszego wywodu i się przyczepi, że skany chce usuwać ale animu to już nie xD Prawda jest taka, że jakby rynek anime był w Polsce na aktualnym poziomie rynku mangowego to też byłbym za tępieniem i usuwaniem licencjonowanych tytułów. Nasza strona jest tego dobrym przykładem, dużo serii u nas znikło tylko dlatego, że mają lub miały w Polsce licencje. Fakt, nieco naginamy zasady względem DB czy Naruto ale na tym się opierał nasz wortal i byłby dla nas samobójstwem usunięcie wszystkiego i zostawienie wyłącznie serii Super. Chociaż z drugiej strony, ze wszystkich doniesień wynika, że na 1 serię oraz na Z i GT licencja w kraju już wygasła :p


Po pierwsze nie mieszaj książek do mangi, bo to inna specyfika. JPF nie przyczynił się do popularyzacji mangi, to internet spopularyzował Naruto i inne tytuły. Nie żadne Jetix'y. Czy jak tam się te telewizji nazywały.

Po drugie Dragon Ball puszczany w telewizji, funkcjonował w innych czasach. DB stał się popularny przez telewizję. Później były karty Chio-Chipsy i inne gadżety.

Po trzecie nie każdego stać na kupno 100 tomów mang, ludzie muszą wydawać pieniądze na poważniejsze pieniądze.


Darknes napisał/a:
Swoją drogą to manga-lib i centrum mangi już chyba nawet nie funkcjonują... więc Wydawnictwa chyba robią dobrą robotę :d Osobiście to nawet nie umiałbym teraz podać strony, która skupia bibliotekę polskich skanlacji [xd]


No właśnie źle robią, ludzie poświęcali swój czas z życia rodzinnego i bawili się w wydawnictwa. Co do manga-library, to kwestia dyskusyjna, bo mangalib korzystała z czyjejś pracy umieszczając na swoich serwerach. Ale to była głośna sprawa z Unią, ale to były dawne czasy. Było jeszcze serwis ale adresu już nie pamiętam, ale też były mangi po polsku do czytanie i nie centrum mangi.


----- Podpis --------------------
-
Dodane: 16.12.2017 11:45 - Edytowane przez Darknes /
Darknes - Profil - systemadmin - max% - 13686
To czemu w Polsce jest od razu taka spina na chaptery w internecie?
Bo ludzie chcą aby całość była dostępna za friko a dostępne są tylko najnowsze chaptery. Wydaje mi się, że w poprzednim poście już to wytłumaczyłem.

Widzę sobie przeczysz, wcześniej pisałeś coś innego. Jednocześnie się ze mną zgadzając. :p Bardzo ciekawe.
Niby gdzie sobie zaprzeczyłem? :| Wytłumaczyłem Ci tylko czym się różni anime podzielone na 2 serie od mangi.

Z takiego, że pracuje w tej branży i zarabia na niej?
Pracuje w podobnej branży a nie konkretnie w tej :| Dlatego trochę się na tym zna bo działa to podobnie.

Boże i jeszcze poruszasz tu kwestie emigracji skoro ja próbowałem Ci tylko wytłumaczyć uwarunkowania rządzące nauką języków xDD Tak, znam Polaków co jeździli do Francji do pracy. A to, że jakiś Francuz wyjechał za granicę to jego sprawa xD Lol

Co do angielskiego, to nie każdy uczył się tak samo długo w szkole jak ty?
Prosze, naucz się czytać ze zrozumieniem w końcu. Jestes już duży. Tu nie chodzi o długość nauki. Chodzi o fakt, że angielski jest najpopularniejszym językiem na świecie i czy tego chcesz czy nie to każdy miał z nim styczność mniejszą lub większą. Afryka jest niby trzecim światem a tam strasznie dużo ludzi zna angielski, nawet w plemionach gdzie nie ma prądu są ludzie operujący tym językiem. Więc nie róbmy z siebie na siłę analfabetów, którzy mają problem z nauką języka.

A mój niemiecki to był tylko przykład tego, że można mieć styczność z językiem i się go nie nauczyć bo się nie chce go uczyć, ocena ma tu mało do rzeczy. Jakby mi zależało spokojnie miałby 5 a i tak bym nie umiał się z Niemcem dogadać bo miałem wyje*** na naukę tego języka - podobnie jak wspomniani Francuzi w większości mają wywalone na angielski, dlatego ich podałem jako wyjątek, który ma z językiem kontakt ale nie chce się go uczyć. Tak samo jak ja nie chciałem niemieckiego. Teraz już bardziej zrozumiałeś czy nadal pusto w głowie?

Poza tym Polacy nie gęsi swój język mają.
Dlatego wydawnictwa tłumaczą mangi na Polski. Heloł :|

Chyba, że wszystko według ciebie musi być anglosaskie?
Tak by było najprościej bo znikły by na świecie bariery językowe. Ale nie, nie musi być. Swoją drogą nie wiem czemu się tak uczepiłeś anglosasów skoro obaj doskonale wiemy, że angielski pochodzący z USA jest tym najbardziej spopularyzowanym na świecie.

Po pierwsze nie mieszaj książek do mangi, bo to inna specyfika.
Ty pomieszałeś więc ja też mogę :p

Po trzecie nie każdego stać na kupno 100 tomów mang, ludzie muszą wydawać pieniądze na poważniejsze pieniądze.
na poważniejsze rzeczy*

No ok. Ja to rozumiem. Mnie tez nie stać na Ferrari więc jeżdzę czymś tańszym :| Ale jednak jak ktoś chce samochód to zadowoli się słabszym. Tak samo jak ktoś chce mieć mangi to zamiast 100 kupi tylko 10. Tu nie chodzi o fakt, że kogoś nie stać, bo tom na promocji kosztuje 15zł :| Chodzi o to że ludzi boli dupa bo mogli mieć tytuł dostępny za darmo, a dzięki wydawnictwu muszą albo się zmuszać do czytania po angielsku albo kupić. Na rynku jest teraz masa tytułów i mnie też nie stać aby mieć wszystkie ale nie szukam w sieci spiraconych skanów tylko cierpliwie odkładam aby kupić to co chce. Ewentualnie można pożyczać mangi od kogoś z bogatszą kolekcją. Nie musisz wtedy wydawać w ogóle kasy... no dobra, może pare zł jeśli trzeba po te mangi podjechać albo zapłacić za ich przesyłkę. Ale to dla mnie nadal lepsze rozwiązanie niż czytanie skanów w sieci. Swoją drogą, są ludzie co czytają mangi np w Empiku i odkładają na półkę xD Swego czasu tez była o tym dyskusja, że to złe ale to też jest w sumie ciut lepsze rozwiązanie od kłótni o to aby w necie były skanlacje.

No właśnie źle robią, ludzie poświęcali swój czas z życia rodzinnego i bawili się w wydawnictwa.
Czyli co? Boli ich dupa, że zmarnowali swój czas na coś co muszą teraz usunąć z neta? Ja też fanowsko się bawiłem w tłumaczenia ale jakoś nie czuje się źle z faktem, że poświęcałem swój czas na coś czego teraz nawet nie ma w internecie. Robiłem to dobrowolnie, nikt mi nie kazał tego tłumaczyć więc nie powinienem mieć też pretensji o zmarnowany czas, bo sam zdecydowałem na co go zmarnuje.

Jak się bawili w wydawnictwa to mogli spróbować jakieś założyć, wtedy by też pewnie byli za tym aby skanlacje kasowano :p

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 16.12.2017 18:08 /
hlkpl - Profil - user - 90% - 4627
Darknes napisał/a:
To czemu w Polsce jest od razu taka spina na chaptery w internecie?
Bo ludzie chcą aby całość była dostępna za friko a dostępne są tylko najnowsze chaptery. Wydaje mi się, że w poprzednim poście już to wytłumaczyłem.


Jakiś element się znajdzie, co chce wszystko za darmo. Ale nie mów, że wszyscy. Mało kto wraca do poprzednich chapterów. Większość chce na bieżąco być z daną mangą.

Darknes napisał/a:
Widzę sobie przeczysz, wcześniej pisałeś coś innego. Jednocześnie się ze mną zgadzając. :p Bardzo ciekawe.
Niby gdzie sobie zaprzeczyłem? :| Wytłumaczyłem Ci tylko czym się różni anime podzielone na 2 serie od mangi.


Czyli przyznałeś mi rację, przeczytaj wcześniejsze posty.

Darknes napisał/a:
Z takiego, że pracuje w tej branży i zarabia na niej?
Pracuje w podobnej branży a nie konkretnie w tej :| Dlatego trochę się na tym zna bo działa to podobnie.


Czyli dlatego jest stronniczy. I przez to patrzy na tę sprawę tak a nie inaczej.


Darknes napisał/a:
Co do angielskiego, to nie każdy uczył się tak samo długo w szkole jak ty?
Prosze, naucz się czytać ze zrozumieniem w końcu. Jestes już duży. Tu nie chodzi o długość nauki. Chodzi o fakt, że angielski jest najpopularniejszym językiem na świecie i czy tego chcesz czy nie to każdy miał z nim styczność mniejszą lub większą. Afryka jest niby trzecim światem a tam strasznie dużo ludzi zna angielski, nawet w plemionach gdzie nie ma prądu są ludzie operujący tym językiem. Więc nie róbmy z siebie na siłę analfabetów, którzy mają problem z nauką języka.


Po pierwsze w Afryce są to państwa postkolonialne stąd u nich język angielski.

Po drugie co z tego, że angielski jest najpopularniejszy?

Po trzecie czemu Polacy mają nie mieć na bieżąco chapterów? Naprawdę wymagasz za dużo od niektórych.


Darknes napisał/a:
Poza tym Polacy nie gęsi swój język mają.
Dlatego wydawnictwa tłumaczą mangi na Polski. Heloł :|


Ale zwalczają świeże chaptery, a kraje anglosaskie mogą mieć w swoim języku? Francuzi mogą mieć, a Polacy trzeci świat, nie? [wot]



Darknes napisał/a:
Po pierwsze nie mieszaj książek do mangi, bo to inna specyfika.
Ty pomieszałeś więc ja też mogę :p

Ty mieszasz.

Darknes napisał/a:
Po trzecie nie każdego stać na kupno 100 tomów mang, ludzie muszą wydawać pieniądze na poważniejsze pieniądze.
na poważniejsze rzeczy*

No ok. Ja to rozumiem. Mnie tez nie stać na Ferrari więc jeżdzę czymś tańszym :| Ale jednak jak ktoś chce samochód to zadowoli się słabszym. Tak samo jak ktoś chce mieć mangi to zamiast 100 kupi tylko 10. Tu nie chodzi o fakt, że kogoś nie stać, bo tom na promocji kosztuje 15zł :| Chodzi o to że ludzi boli dupa bo mogli mieć tytuł dostępny za darmo, a dzięki wydawnictwu muszą albo się zmuszać do czytania po angielsku albo kupić. Na rynku jest teraz masa tytułów i mnie też nie stać aby mieć wszystkie ale nie szukam w sieci spiraconych skanów tylko cierpliwie odkładam aby kupić to co chce. Ewentualnie można pożyczać mangi od kogoś z bogatszą kolekcją. Nie musisz wtedy wydawać w ogóle kasy... no dobra, może pare zł jeśli trzeba po te mangi podjechać albo zapłacić za ich przesyłkę. Ale to dla mnie nadal lepsze rozwiązanie niż czytanie skanów w sieci. Swoją drogą, są ludzie co czytają mangi np w Empiku i odkładają na półkę xD Swego czasu tez była o tym dyskusja, że to złe ale to też jest w sumie ciut lepsze rozwiązanie od kłótni o to aby w necie były skanlacje.


Manga to nie jest produkt pierwszej potrzeby.

Co do skanów, to już jest tych ludzi problem, że nie ściągnęli na dysk i nagrali na coś.

Ale też trzeba przyznać, że to wydawnictwa powodują, że nie można tłumaczeń sciągnąć.


Darknes napisał/a:
No właśnie źle robią, ludzie poświęcali swój czas z życia rodzinnego i bawili się w wydawnictwa.
Czyli co? Boli ich dupa, że zmarnowali swój czas na coś co muszą teraz usunąć z neta? Ja też fanowsko się bawiłem w tłumaczenia ale jakoś nie czuje się źle z faktem, że poświęcałem swój czas na coś czego teraz nawet nie ma w internecie. Robiłem to dobrowolnie, nikt mi nie kazał tego tłumaczyć więc nie powinienem mieć też pretensji o zmarnowany czas, bo sam zdecydowałem na co go zmarnuje.
Jak się bawili w wydawnictwa to mogli spróbować jakieś założyć, wtedy by też pewnie byli za tym aby skanlacje kasowano :p


Za czyje pieniądze powstał JPF? Ludzie się kształcili, rozwijali swoje umiejętności i swój angielski. Aby móc ludziom wytłumaczyć sens wydarzeń z mangi. Poza tym pisałem już wcześniej co o tym sądzę.


----- Podpis --------------------
-
Dodane: 17.12.2017 17:28 /
Morex - Profil - user - 20% - 332
Owszem jestem stronniczy heheheh :d

https://fanbojizy...a-blogera/

Tutaj też wypowiedź z jednego bloga udostępnionego przez jeden z portali. Ja tam swoje już napisałem, a nikt nikogo i tak nie przekona do "swoich" racji. Może ludzie będą patrzeć na to inaczej z X lat, kiedy założą własne firmy i ktoś będzie podkopywał ich działalność w taki lub inny sposób. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)

-
Dodane: 17.12.2017 17:45 - Edytowane przez kordos /
kordos - Profil - systemadmin - 100% - 6407
Morex napisal:
Tutaj też wypowiedź z jednego bloga udostępnionego przez jeden z portali. Ja tam swoje już napisałem, a nikt nikogo i tak nie przekona do "swoich" racji. Może ludzie będą patrzeć na to inaczej z X lat, kiedy założą własne firmy i ktoś będzie podkopywał ich działalność w taki lub inny sposób. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)


Pokaż mi jeden, choć jeden przykład przeprowadzonych badań rynku i sprzedaży, która udowadnialaby, że skanlacje negatywnie wpływają na sprzedaż, a przyznam Ci rację.
Tak jak pisałem wczesniej - w kilku krajach przeprowadzano badania odnośnie innych produktów kultury i wnioski były takie, że piractwo nie psuje rynku, a osoby sięgające po pirackie źródła są też głównymi odbiorcami tych legalnych.
Tutaj sprawa ma się jeszcze gorzej, bo działalność firm idzie wbrew grupie ludzi i zjawisku, które w ogóle umożliwiły ich powstanie, bez konkretnych analiz tego, czy taka działalność w ogóle im szkodzi.
Powtarzasz jak mantrę frazes o podkopywaniu działalności, kiedy w żaden sposób nie da się tego stwierdzić, bo nie ma odpowiednich badań. I ktoś, nie mając pojęcia w ogóle, czy mu to zjawisko szkodzi, czy pomaga, wmówił sobie to samo i bez sprawdzenia tego zaczął prowadzić z tymi ludźmi wojnę. To jest bezsens.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 17.12.2017 21:15 - Edytowane przez Morex /
Morex - Profil - user - 20% - 332
Ja nie pisze nigdzie ze skanlacje źle wpływają na sprzedaż lub popularność fandomu. Może źle to napisałem, bo faktycznie można było to tak zinterpretować, ale chodziło mi o to, że każdy wydawca może interpretować pojawianie się w sieci części jego materiałów licencyjnych w sieci za działanie na jego szkodę i w najgorszych wypadkach może dochodzić swoich spraw w sądzie i tyle (P.S.wydawca by wygrał).
W dalszym ciągu mówię i powtarzam jak "mantrę", że według każdego prawa licencyjnego i międzynarodowego, wydawnictwo które kupuje licencje na dany kraj może się ubiegać o swoje, a wasze dywagacje i rozważania na temat tego jak wyglądałby rynek bez skanlacji (może i by go wogóle nie było, kto wie), lub że piractwo jest dobre (sic!) jest snute tylko na domysłach.

Tutaj sprawa ma się jeszcze gorzej, bo działalność firm idzie wbrew grupie ludzi i zjawisku, które w ogóle umożliwiły ich powstanie, bez konkretnych analiz tego, czy taka działalność w ogóle im szkodzi.

Tutaj zostawiam to interpretacji własnej każdemu z wydawnictw, patrz wstęp.


Powtarzasz jak mantrę frazes o podkopywaniu działalności, kiedy w żaden sposób nie da się tego stwierdzić, bo nie ma odpowiednich badań. I ktoś, nie mając pojęcia w ogóle, czy mu to zjawisko szkodzi, czy pomaga, wmówił sobie to samo i bez sprawdzenia tego zaczął prowadzić z tymi ludźmi wojnę. To jest bezsens.


No to tak, jakby ja Ci kazał założyć wydawnictwo mangowe i byłbyś moim królikiem doświadczalnym do badań, czy padniesz czy nie... Takie badania i analizy to ja mogę prowadzić (oczywiście trzymam kciuki za powodzenie) ;)
Nigdy nie uwierzę, że piractwo nie psuje rynku, bo cierpią na tym legalni wydawcy/dystrybutorzy itd., a zarabiają inni. Skończy się na tym, że za kilka lat będziemy czytać same skanlacje :p I to jest prawdziwy bezsens. Dej za darmo bo mam horom curkem i internet jest darmowy i taki powinien zostać.

Przepraszam jak coś jest nieskładnie, ale spałem dziś tylko 2h, sens chyba przekazałem :p

-
Dodane: 18.12.2017 10:36 - Edytowane przez Heliaze /
Heliaze - Profil - user - 90% - 4671
Morex napisał/a:
i rozważania na temat tego jak wyglądałby rynek bez skanlacji (może i by go wogóle nie było, kto wie), lub że piractwo jest dobre (sic!) jest snute tylko na domysłach.



Ty naprawdę myślisz, że gdyby nie Manga Stream, Mangareader,czy Bato, to mógłbyś dzisiaj kupić na naszym rodzimym rynku Vinland Sagę albo Berserka?

licencyjnych w sieci za działanie na jego szkodę i w najgorszych wypadkach może dochodzić swoich spraw w sądzie i tyle (P.S.wydawca by wygrał).


Tak, szczególnie, jak ktoś upublicznia swoje skalnacje na serwerach w Afryce :|

Analogiczny przykład z rynku gier:

„W przypadku gier, szacunkowy wpływ nielegalnego pobierania na sprzedaż jest pozytywny i sugeruje, że nielegalna konsumpcja przekłada się na wzrost tej legalnej” - czytamy w raporcie.

„Ten pozytywny efekt nielegalnego pobierania w przypadku gier można wyjaśnić po części skutecznym zamienianiem nielegalnych użytkowników w płacące osoby. Stosowane taktyki obejmują na przykład dodatkowe bonusy i poziomy dla płacących”.


No masz, czytaj raport, a możesz skończyć pisać farmazony, o tym, że wszystko jest snute na domysłach (i tak, raport nie dotyczy tylko gier, ale w zasadzie każdego medium).

https://netzpolit..._study.pdf

To fani stworzyli rynek i popularność większości tytułów. Kiedy J.P.F nabywało licencję na Berserka, to Projekt Manga automatycznie usunęło wszystkie swoje skany, na samym końcu dodając mniej więcej coś takiego: "Spełniliśmy swoje zadanie i marzenia." A tym marzeniem był Berserk na naszym rynku.

-
Dodane: 18.12.2017 12:33 - Edytowane przez Morex /
Morex - Profil - user - 20% - 332
Ty naprawdę myślisz, że gdyby nie Manga Stream, Mangareader,czy Bato, to mógłbyś dzisiaj kupić na naszym rodzimym rynku Vinland Sagę albo Berserka?


Pewnie trochę później, ale myślę że tak. Nie bawmy się w "co by było gdyby", bo gdybać to sobie można na różne sposoby, a i tak nie wygdybasz...
Dragon Ball'a i inne mangi jakoś wydawali w okolicach 2000 roku, a internet szybkości żółwia, był wtedy w co 1000 domu... O skanlacjach wtedy chyba też nikt nie myślał, a jedynym źródłem wiedzy o mangach było kilka serii anime na RTL7.
W mojej rodzinie od ponad 20 lat funkcjonuje wydawnictwo i handluje się książkami. Ten kto wmawia mi że piractwo jest dobre dla i tak trudnego rynku księgarskiego i ogólnie czytelniczego, ten według mnie nie wie co mówi. Zapewne inaczej ma się do tego rynek filmowy i muzyczny, który poprzez ciągłą reklamę radio i TV cały czas jest "żywy" i ma mniejsze straty w porównaniu do książek i komiksów.
Niestety, ale do raz przeczytanych książek i komiksów, wielki % ludzi raczej nie wraca i nie potrzebuje kupować fizycznych kopii dla samego posiadania. Decyzję JPF'u zweryfikuje czas i zobaczymy czy na plus, czy na minus.


licencyjnych w sieci za działanie na jego szkodę i w najgorszych wypadkach może dochodzić swoich spraw w sądzie i tyle (P.S.wydawca by wygrał).


Tak, szczególnie, jak ktoś upublicznia swoje skalnacje na serwerach w Afryce :|


No super, ten kto udostępnia skanlacje na serwerach w Afryce na pewno nie ma w tym ukrytego biznesu i nie wie że źle robi działając na szkodę wydawcy i autora xD

No masz, czytaj raport, a możesz skończyć pisać farmazony, o tym, że wszystko jest snute na domysłach (i tak, raport nie dotyczy tylko gier, ale w zasadzie każdego medium).

https://netzpolit...


Dziękuję, chociaż po szybkim zerknięciu praca skupia się raczej na filmach, grach i muzyce. O książkach mniej, ale przejrzę go jutro, bo to trochę lektury.
Ogólnie to głupi Ci autorzy, wydawcy, dystrybutorzy i inni, którzy walczą z tym dobrym piractwem generującym im same zyski :/ No, ale to tylko moje farmazony :)

To fani stworzyli rynek i popularność większości tytułów. Kiedy J.P.F nabywało licencję na Berserka, to Projekt Manga automatycznie usunęło wszystkie swoje skany, na samym końcu dodając mniej więcej coś takiego: "Spełniliśmy swoje zadanie i marzenia." A tym marzeniem był Berserk na naszym rynku.


Nigdzie nie zaprzeczałem, że fani nie mieli swojego udziału na popularyzację M/A w naszym kraju. Nie znałem strony Projekt manga, o której piszesz, ale jeżeli zrobili jak mówisz, to zrobili wszystko uczciwie i w stosunku do wydawnictwa i do autora. Dla mnie bardzo zdrowe podejście.

Reasumując dalej nie zmieniam nastawienia i go nie zmienię, także Wy swoje, a ja swoje :) Dalej trzymam stronę JPFu, bo mają prawo do tego co robią i to ich decyzja (być może błędna, zobaczymy), a nie Wasza, a jak się Wam to nie podoba to idźcie pisać po czeluściach inernetu na niedobry JPF, bojkotujcie ich tytuły, lub idźcie do sądu walczyć o skanlacje po polsku w sieci. Powodzenia! :)

...w dalszy ciągu powtarzam, że wydawnictwo nabywając prawa do danej serii, bądź tytułu ma prawo ubiegać się o swoje (z całym szacunkiem do grup skanlacyjnych i roboty, którą wykonują) i tego im odmówić nie można. Niestety (lub stety) prawo stoi po ich stronie i choćbyś chciał, to tego nie zmienisz i dalsze gdybanie czy robią źle czy dobrze również nie ma sensu, bo zweryfikuje to czas i rynek. Ja na ich miejscu zrobiłbym po prostu to samo i tyle :|


-
Dodane: 20.12.2017 20:02 - Edytowane przez Heliaze /
Heliaze - Profil - user - 90% - 4671
Morex napisał/a:

Pewnie trochę później, ale myślę że tak.


To źle myślisz.

Nie bawmy się w "co by było gdyby", bo gdybać to sobie można na różne sposoby, a i tak nie wygdybasz...


Logika i obserwacja rynku podpowiadają, że Vinland Saga nigdy nie wyszłaby poza obszar Japonii, gdyby nie przeforsowanie przez grupy skalnacyjne. To grupy skalnacyjne zainteresowały się tym tytułem w pierwszej kolejności, a nie wydawnictwa. Wydawnictwa skorzystały na popularności tego, że dany tytuł dobrze się przyjął. Ty nie rozumiesz kompletnie fundamentów tego, jak to wszystko działa. Na MangaStream od jakiegoś czasu publikowany jest: "Grashros", to MangaStream i inne grupy skalnacyjne zadbają w pierwszej kolejności o to, czy ten tytuł, będzie miał jakiekolwiek szanse na zachodnich rynkach. Grashros nie będzie u nas promowany przez J.P.F, czy Kodansha Comics USA, ale przez MangaStream. Jeśli manga okaże się sukcesem, być może w przyszłości doczeka się adaptacji, naprawdę nie dostrzegasz tego, że przez najbliższych kilka lat Grashros na zachodzie, będzie publikowany przez grupy skalnacyjne :| ?

Ten kto wmawia mi że piractwo jest dobre dla i tak trudnego rynku księgarskiego i ogólnie czytelniczego, ten według mnie nie wie co mówi.


Tutaj również nie dostrzegasz pewnych zależności. Jako młoda osoba korzystałem w nielegalny sposób z różnych mediów, dzisiaj te same firmy zarobiły na mnie kilkadziesiąt razy więcej, aniżeli to, ile mogłem im wygenerować strat.

Dziękuję, chociaż po szybkim zerknięciu praca skupia się raczej na filmach, grach i muzyce. O książkach mniej, ale przejrzę go jutro, bo to trochę lektury.


To słaby to przeglądnąłeś. Jest tam ogromna treść dotycząca książek.


Nigdzie nie zaprzeczałem, że fani nie mieli swojego udziału na popularyzację M/A w naszym kraju.


I słusznie, bo mieli największy. To fani budują rynek każdego medium :| Nie wiem, z czym tutaj nawet polemizować.

-
Dodane: 17.06.2018 21:52 - Edytowane przez Bociak /
Bociak - Profil - user - 100% - 6192
ok krotko. Piracenie to grubszo polsko-januszowy schemat. To mozna zmienić tylko na pierwszym planie. Manga to ani drugi, ani sto-szesnasty plan. Jeżeli ktoś mówi "moj kolega nie kupuje bleacha bo po co kupować jak jest w necie" to ten kumpelo chcąc nie chcąc porusza się na planie meta-narracji polskiej januszerii. Co zostaje łibusom? piracić, dzielić się. wazne by znano sztosowe tytuly, a czy jpf przetrwa czy nie? co nas to. wole by znano najlepsze tytuly niz kupowano jpf. srerio.

ps. po co kupowac bleacha?

-
Musisz być zalogowany, aby móc dodawać posty na forum.
Linki sponsorowane: Kosmiczni.pl | Epic Kingdoms | Shinobi World | Comper Games | Goteiarena - Gra Bleach
Polecamy