Dragon Ball: Sparking! Zero - Super Limit-Breaking NEO
| Typ: Gry konsolowe i PC |
![]() |
| Platforma: PlayStation 5, Xbox Series X|S, Microsoft Windows | |
| Gatunek: Bijatyki | |
| Premiera: 30.07.2026 (30.07.2026, Polska) | |
| Status: Wydana (Wydana - polska wersja językowa, Polska) | |
| Kategoria wiekowa: 12 | |
| Wydawca: Bandai Namco Entertainment (Japonia), Cenega (Polska) | |
Ocena recenzenta: | Black |
Dragon Ball: Sparking! Zero - Super Limit-Breaking NEO – Największy dodatek jaki zaoferowano graczom w kontynuacji legendarnej serii, w tym tekście skupię się na tym co interesuje nas najbardziej, co za 159 zł otrzymują gracze w nowym DLC i czy ta porcja zawartości faktycznie zasługuje na miano największego rozszerzenia do gry.
Na początek liczby, bo te robią wrażenie. Dodatek przynosi 33 wojowników, cztery nowe areny, ponad 20 elementów personalizacji, dodatkowe epizody oraz zupełnie nowy tryb dla jednego gracza – Limit Breaker Journey. Nie jest to więc zwykła paczka kilku postaci, którą można obejrzeć w menu, rozegrać parę pojedynków i odłożyć na cyfrową półkę. Twórcy spróbowali zbudować rozszerzenie, które ma zatrzymać fana przy ekranie na dłużej.
Największą siłą NEO jest oczywiście zestaw bohaterów. Studio Spike Chunsoft sięgnęło po różne epoki marki, od oryginalnego Dragon Balla, przez serię Z i filmy kinowe, aż po Super oraz GT. Dziadek Gohan, Tao Pai Pai, Piccolo Daimaō, Generał Blue czy Android 8 przypominają, że świat Smoczych Kul istniał na długo przed boskimi przemianami. Obok nich pojawiają się między innymi Bardock jako Super Saiyanin, Król Vegeta, Tora, Fasha, Pikkon, Zangya, Champa, Jaco, Cheelai, Super 17, Vegeta i Trunks z GT czy Nuova Shenron. To bardzo szeroki przekrój, w którym miejsca przy głównym stole doczekali się również wojownicy od lat pozostający w cieniu Goku i Vegety.
Nie każda z tych postaci ma oczywiście wartość, która samodzielnie sprzedałaby dodatek. Część składu wygląda bardziej jak uzupełnianie braków niż parada największych gwiazd uniwersum. Paradoksalnie właśnie w tym tkwi jednak sporo uroku NEO. Fani otrzymują narzędzia do odtwarzania mniej oczywistych starć, a kolejne techniki, stroje oraz dialogi przed walką wzmacniają wrażenie obcowania z ogromnym, interaktywnym katalogiem Dragon Balla. Jeśli ktoś marzył o pojedynku Dziadka Gohana z Bardockiem albo o starciu Super 17 z Champą, teraz nie musi już liczyć na fanowskie modyfikacje.
Cztery areny również nie są jedynie kolorowym tłem. Kame House i Boski Pałac należą do najbardziej rozpoznawalnych miejsc w całej marce, mroźny kontynent wprowadza chłodniejszy klimat, natomiast Stratosfera pozwala przenieść pojedynek nad Ziemię lub Planetę Vegeta. Szczególnie dobrze wypada możliwość niszczenia otoczenia w Boskim Pałacu. Lokacja traci kolejne warstwy wraz z eskalacją walki, dzięki czemu starcie rzeczywiście zaczyna przypominać jeden z tych momentów anime, w których po kilku minutach z krajobrazu niewiele już zostaje. Szkoda tylko, że przy cenie dodatku lista nowych miejsc nie jest jeszcze dłuższa.
Najważniejszą nowością jest Limit Breaker Journey. Wybieramy ulubionego wojownika i ruszamy po losowo układanej mapie, na której czekają walki, wydarzenia oraz spotkania. Poruszanie się zużywa wytrzymałość, a jej niski poziom oznacza mniej zdrowia na początku kolejnego starcia. Ryzyko ma jednak nagrodę, zwycięstwo w trudniejszych warunkach daje więcej doświadczenia. Fasolki Senzu pozwalają odzyskać siły, zaś oznaczenie SP pomaga ocenić potęgę przeciwnika. Brzmi prosto, lecz szybko pojawia się przyjemne pytanie: iść bezpieczną drogą czy zaryzykować, aby szybciej urosnąć w siłę?
Co ważne, wypracowane wzmocnienia nie zostają zamknięte w tym jednym trybie. Rozwiniętych bohaterów można wykorzystać w walkach offline oraz nierankingowych potyczkach z innymi graczami. Porażka kończy daną wyprawę, ale zgromadzone doświadczenie nie przepada, więc nawet nieudane podejście przesuwa nas o krok bliżej kolejnego poziomu mocy. Pomysł bardzo dobrze pasuje do Dragon Balla, ponieważ trening, upadek i ponowne przekraczanie własnych granic są wpisane w DNA tej historii. Niestety wykonanie nie zawsze dorównuje idei. Poziom trudności potrafi skakać bez wyraźnego ostrzeżenia. Raz przeciwnik zachowuje się jak worek treningowy, a chwilę później sztuczna inteligencja kontruje niemal każdy ruch.
Losowość mapy daje świeżość, lecz nie buduje jeszcze tak głębokiej przygody RPG, jaką sugerował marketing. Po kilku wyprawach powtarzalność starć staje się widoczna, a pechowo dobrany rywal może zakończyć obiecujący bieg szybciej, niż zdążymy nacieszyć się nowym zestawem Battle Arts.
Na szczęście NEO nie opiera się wyłącznie na tym trybie. Nowe Episode Battles poświęcono Kuririnowi, Tenshinhanowi, Yamchy oraz Cellowi, czyli bohaterom, którzy zasługiwali na więcej czasu w świetle reflektorów. Alternatywne drogi i warunki zwycięstwa zachęcają do powtórek, choć część wymagań bywa przesadnie surowa. W połączeniu z dodatkowymi Extra Battles jest to wartościowa porcja zabawy solo, zwłaszcza dla osób, które lubią scenariusze typu „co by było, gdyby...”.
Od strony audiowizualnej dodatek zachowuje poziom, którego fani oczekują od nowych wojowników. Projekty postaci są czytelne, ataki efektowne, a nowe lokacje dobrze znoszą widowiskową demolę. Nie ma tu rewolucji technologicznej i nie musi jej być, bo oceniamy rozszerzenie, a nie podstawową grę. Ważniejsze jest to, że nowe elementy nie sprawiają wrażenia przygotowanych bez odpowiedniej staranności. Najwięcej charakteru mają ci bohaterowie, których styl walki i techniki wyraźnie wynikają z konkretnego okresu mangi, anime albo filmu.
Super Limit-Breaking NEO to duży, pomysłowy i bardzo fanowski dodatek, ale nie bez pęknięć. Rozbudowuje skład w sposób, którego brakowało po premierze, daje drugie życie mniej oczywistym bohaterom i proponuje interesujący kierunek rozwoju zabawy solo. Limit Breaker Journey potrafi wciągnąć, zwłaszcza gdy kolejne porażki zamieniają słabszą postać w prawdziwego potwora, lecz nierówna trudność i powtarzalność nie pozwalają temu trybowi w pełni rozwinąć skrzydeł. Do tego dochodzi cena, która skutecznie studzi część entuzjazmu.
Czy warto? Dla fana wracającego do Sparking! ZERO co kilka dni – tak, szczególnie jeśli na liście nowych wojowników znajduje się długo wyczekiwany ulubieniec. Dla osoby szukającej jednorazowej historii – raczej podczas obniżki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.
DBPolska
Poznaj ten świat
Najważniejsze działy DBPolska: kompendium, anime, gry, recenzje i kolekcjonerstwo.


| 
