Przejdź do treści
News

Dragon Ball Z: Kakarot: Pierwsze wrażenia - sentymentalna pułapka!

Jest już kilka dni po światowej premierze gry Dragon Ball Z: Kakarot od Bandai Namco Entertainment, więc jest to idealny moment aby przedstawić Wam kilka zdań o tym, co już na tę chwilę sądzę o najnowszej grze stworzonej w uniwersum Smoczych Kul. Jeżeli jesteście ciekawi mojej wstępnej opinii to zapraszam poniżej!

Do głównej recenzji jeszcze trochę chciałbym się przygotować, jednak na chwilę obecną aż korci mnie aby skrobnąć co nieco odnośnie tego, co spotkało mnie na początku drogi w Dragon Ball Z: Kakarot. Czy to, że już piszę tekst na gorąco po kilku dobrych godzinach zabawy jest dobrym zwiastunem? Nie będę ukrywał, że tak.

Swoją przygodę z Dragon Ball Z: Kakarot zaczynamy od wprowadzenia fabularnego, co już na wstępie pobudziło we mnie dziecinne "łiiiiiii", poznajemy losy Son Goku po tym, jak zło w postaci Piccolo Juniora zostało pokonane. Nasz główny bohater dorobił się żony i potomka, a pierwszą poważną misją jest dostarczenie naszej żonie składników na obiad. Ta krótka misja to ciekawe podejście do samouczka, bo nie tylko poznajemy mechanikę ruchu, ale także poznajemy od początku system Emblematów Duszy, dzięki relacji z synem i żoną w bardzo szybki sposób zrozumiałem na jakiej zasadzie działają społeczności, jakich bohaterów przyjdzie mi dobierać do odpowiednich grup i jakie, prawdopodobnie, będą miały wpływ na mój poziom.


Z pierwszej misji zapamiętam fantastyczny moment, kiedy to Son Gohan pcha się nam na ręce, a my jako dumny ojciec zmierzamy z pociechą nad rzekę aby złowić piękny okaz, który posłuży nam do zapełnienia żołądka. Kapitalna scena. Studio CyberConnect2, stanęło na głowie aby gra była tak sympatyczna jak sam główny protagonista, moment z wyciągnięciem Saiyańskiego ogonka aby złownić rybę wygląda prześmiesznie.


Dobrze, dobrze, już wracamy do tego co w trawie piszczy, choć ciężko jest to wszystko opisać na chłodno, kiedy Dragon Ball Z: Kakarot pobudza w pamięci tyle sentymentalnych chwil związanych z mangą i anime Dragon Ball Z. Wydarzenia z pierwszej sagi Dragon Ball Z płyną równie szybko co w anime, poznajemy okrutnych przedstawicieli rasy Saiya-jin, którzy wysyłają na Ziemię jednego ze swoich pobratymców w celu sprawdzenia działań Son Goku, który został jako dziecko wysłany na Ziemię. Do pierwszej poważnej walki, czyli Son Goku i Piccolo Junior kontra Raditz, zostajemy przygotowani przez dwa szybkie samouczki walki, które kompletnie nie przeszkadzają w drodze po bossa. Pierwszym jest starcie Piccolo Juniora z Raditzem, drugie obu bohaterów z robotami. Sama walka z potężnym (jak na ten moment) Raditzem wygląda świetnie, musimy zdawać się na niewielkie wciąż umiejętności Son Goku oraz naszą logikę tak, aby nie paść łupem specjalnych ataków wrogiego wojownika.


W mechanice walki mamy kilka prostych zasad, które wzmacniane są przez kolejne możliwości poznawane w trakcie walki (kombinacje ruchowe), pozwala to każdemu na spokojne zapoznanie się z tym, jak oklepać pełnego agresji oponenta i przygnieść jego ego do ziemi. Sam muszę przyznać, że pierwsze starcie z Raditzem za bardzo zlekceważyłem, ale szybko się zrehabilitowałem i pokazałem mu gdzie jego miejsce.

O kolejnych oponentach opowiem w następnym tekście lub być może już w głównej recenzji, ale na chwilę obecną warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów, pierwszym jest grafika, która według mnie jest świetna, starano się aby przypominała jak najbardziej tą z anime, była płynna i żywa kolorystycznie. Ścieżka dźwiękowa została dobrana bardzo trafnie, słyszymy ją, zabawia nas, ale nie jest irytująca i nie przeszkadza, a nawet podświadomie działa na gracza jako doping.



Tak jak pisałem wcześniej walka potrafi być intuicyjna lecz w przeciwieństwie do wielu poprzedników Dragon Ball Z: Kakarot tutaj warto użyć logiki, gdyż w dalszych etapach wrogowie są coraz bardziej nastawieni na to, aby jednak nas wykończyć, więc nie dajmy się i wykończmy ich pierwsi.

W tej całej otoczce dla mnie najważniejsza jest opowieść, CyberConnect2, zrobiło chyba niemal wszystko abyśmy poczuli się, że właśnie oglądamy anime ale to my mamy na nie wpływ. To naprawdę fantastyczne uczucie móc przemierzać znany od wielu lat świat na obłoku Kinto, odwiedzić przyjaciół czy stoczyć epickie pojedynki z perspektywy Son Goku-gracza.

Na chwilę obecną nie chciałbym wystawiać oceny przed główną recenzją, ale w skali DBPolskaGroup, gdzie dajemy maksymalnie dziesięć gwiazdek, waham się między mocną ósemką a dziewiątką z minusem. Lecz pamiętajcie, przede mną jeszcze wiele zabawy i poznawania świata Dragon Ball na nowo, dlatego to tylko wstępna ocena tego, co dane było mi przeżyć wspólnie z Son Goku.

Gra została wydana na platformy PlayStation 4, Xbox One oraz PC. W Polsce za dystrybucję gry ponownie odpowiedzialna jest Cenega Polska, zamówienia można składać w sklepie Muve.pl: PlayStation 4, Xbox One, PC, PC Deluxe, PC Ultimate.

Do poznania Dragon Ball Z: Kakarot zaprasza również SUPERBUZZ Sp. z o.o. - Dystrybutor niesamowitych produktów oraz zabawek firmy BANDAI, w tym figurek z serii Dragon Ball Z i Dragon Ball Super.
DBPolska

Komentarze

Brak komentarzy.